Proszę czekać,
trwa ładowanie danych.

Diet map



Wyszukiwarka wpisów na blogach
Polecane blogi
Popularne posty na blogach
Zaczynamy! 0 Środa, 29 maja 2019 | 14:22:01
Zanim zacznę 1 Czwartek, 17 stycznia 2019 | 11:53:52
waga spada 0 Poniedziałek, 7 stycznia 2019 | 13:03:33
i po świętach 0 Czwartek, 27 grudnia 2018 | 08:52:51
popłynęłam 0 Poniedziałek, 17 grudnia 2018 | 13:03:49
Pogoda mnie dobija 1 Środa, 12 grudnia 2018 | 08:01:24
Trudne początki 1 Wtorek, 11 grudnia 2018 | 14:03:20
od jutra 1 Sobota, 8 grudnia 2018 | 14:15:12
1,5 kg w niecały tydzień 0 Czwartek, 6 grudnia 2018 | 11:54:11
Środa, 17 stycznia 2018 | 11:39:12 co u mnie?
Hej,
Grudzień minął bez wpadek świąteczno-noworocznych. Waga przed świętami i po Sylwestrze utrzymana na poziomie 66,2 kg. Dziś (17.01) 66,5 kg, czyli wciąż stabilnie. Posiłki zjadam w proponowanych przez DietMap ryzach 1500 kcal.
Od 8 stycznia zaczęłam używać aplikacji na telefonie - są to krótkie zestawy ćwiczeń dla początkujących, dlatego podchodzę do nich entuzjastycznie i na razie trwam w postanowieniu dotrwania do 30 dni.
Endomondo podsumowało moją aktywność ruchową w pierwszej połowie stycznia tak: 8 godzin dodatkowego ruchu, w czasie którego spaliłam 2530 kcal.
Niestety efekty spadkowe na wadze są słabiutkie, podobnie jak niezmienne obwody ciała.
Ciężko mi się wchodzi na wymarzony szczyt...
Wtorek, 19 grudnia 2017 | 06:42:52 Postanowienia świąteczno noworoczne
Zrobie się na białą dame :D białe włosy porcelanowa buźka i do tego szczupłe wysportowane ciało.

Otkryłam kanał na YT pary "fitlovers" bardzo fajni ludzie (gość jest nieziemsko podobny do mojego kumpla , tylko ciała inne) Zmotywowali mnie ,że można wyglądać lepiej.
Jestem zadowolona z efektów ale niestety nie mam czasu by ćwiczyć (co mnie złośc bo mam wrażenie ze to tylko wymówka) jednak praca mgr jest ważniejsza, szczególnie że do końca tylko 2 miesiące a później wyścig szczórów. Mam nadzieje ze mój propotor zrezygnuje z planó otwartego wykładu po obronach .

Ale każdy kiedyś zadawał mgr i wie jak to jest [..]
Co do planów jak pisałm będę białą damą w dresie :D
Ci ludzie z fitlovers są niesamowicie motywujący. Musze się tylko rozeznać w tych wszystkich dietach białkowych,tłuszczowo białkowych, porcjach itp.
  1. Na poczatek po świętach wracam do treningów (po śiętach nie nie nie w święta. (mam nadzieje się uporać do wigili z bazą danych) )
  2. PO nowym roku usówam wszystkie słodycze z domu. (Dla wyjaśnienia, pracuje jako fizjoterapeutka w małym miasteczku więc tuludzie zawsze "do kawy" coś przyniosą i wszystko się mnoży razy 50 - stąd mam słodkości nie kupuje ich sama) - ale moze z tego bede miałą byznes mały:D
  3. ćwiczenia na początek grudzień styczeń z gym dla wrócenia do kondycji potem gym z jakimś lekkim cross. Styczeń musze poświęcić na diete z dietmap.
  4. dieta od marca robimy redukcje
  5. trzeba wdrożyć cardio (biegi wydają sie najlepszą opcją)
c.d.n (praca zarobkowa wzywa)

Wtorek, 4 lipca 2017 | 20:50:01 Tym razem schudnę
Witam,
Mam na imię Asia i jestem niewielką wzrostem kluseczką z uroczego Radzymina. Kluseczką, a raczej pyzą bo gdy weźmiecie pod uwagę mój wzrost i wagę to pyza jest idealnie w moich proporcjach. Nigdy mi to nie przeszkadzało specjalnie, niestety... A POWINNO ! Moja tusza utrudnia mi życie towarzyskie. Mężczyźni cenią mnie jako dobrą koleżankę, ale nie chcą się ze mną spotykać jako z kobietą. Jestem chwile przed 30stką i nie ukrywam, że bardzo bym chciała poznać miłość mojego życia. Może po przemianie mi się to uda.
Od jakiegoś czasu jestem bardzo zmotywowana do przejścia na dietę. Nikt mi nigdy nie ubliżał, nie sprawiał przykrości, czasem słyszałam jakieś żarty ale nie potrafię się na nie złościć. Chcę schudnąc dla samej siebie :)
Już kiedyś byłam na różnych, szybkich dietach ale bez większych rezultatów. Tym razem ograniczam słodycze do minimum, słone przekąski i słodzone napoje także. Odstawiam olej rzepakowy i przechodzę na oliwę z oliwek. Chude mięso będę grillować lub jeść gotowane. Trzy razy w tygodniu wsiadam na rower i będę więcej spacerowac. Póki co taki mam plan. Mam nadzieję, że za jakiś czas zauważę pierwsze efekty.
Poniedziałek, 22 maja 2017 | 18:32:21 Załamanie.
!!!!! Jestem na siebie zła. WŚCIEKŁA!
Oglądałam zdjęcia z przed 2 lat. WYGLĄDAŁAM PIĘKNIE! Ważyłam jakieś 10 kg mniej niż obecnie. I naprawdę wyglądam rewelacyjnie. Tak sie zastanawiałam czemu tak okropnie ostatnio wychodzę na zdjęciach.. no niestety jest to efekt tego, że tyle przytyłam! Wyglądam okropnie. Nie mogę na siebie patrzeć. Każde zakupy robią mi przykrosć. Patrzenie w lustro też to robi! KONIEC TEGO! KONIEC! Za każdym razem jak widzę bociana to myślę życzenie. OD LAT! Teraz za kazdym razem jak widzę bociana to życzę sobie schudnięcia i rzucenia palenia. TYLKO DO JASNEJ CHOLERY to zależy tylko ode mnie!!!! TYLKO! Jeśli chce być szczupła muszę ściśle trzymać się diety, nie podjadać! DBAĆ O SIEBIE! JEŚLI NIE CHCE PALIĆ TO MUSZĘ I Z TYM SIĘ UPORAĆ I WZIĄĆ SIĘ W GARŚĆ!!!!!!!! To serio jest do przebrnięcia! Już kiedys rzuciłam palenie, nie paliłam prawie rok! A TERAZ CO!?? Jestem taka beznadziejna, taka słaba, NIE MAM ZA GROSZ CHARAKTERU, żeby sobie z tym poradzić!? ŻENADA! KIedyś mój facet powiedział mi, że myślał, że jestem bardziej zawzięta! Że jednak nie mam silnej woli... "myślałem, że jesteś bardziej zawzięta i jak COŚ JUŻ POSTANOWISZ TO TAK JEST". KURDE! WŁAŚNIE, że mam TAKĄ SILNĄ WOLĘ!!! MAM JĄ! MOGĘ TO ZROBIĆ! MOGĘ NIE PALIĆ!!!! MOGĘ SCHUDNĄĆ!!!!

DO moich urodzin zostało 38 dni! PONAD MIESIĄC! DO tego czasu bardzo bym chciałą schudnać chociaż 5 kg! a najlepiej, żeby ważyć 70 kg! DOkladnie nie wiem ile ważę teraz, ale ok 77 kg.. TAK WIELE NIE WAŻYLAM OD 7 lat!!!!
CHCĘ JAK NAJSZYBCIEJ RZUCIĆ PALENIE!!! NIE CHCE WYDAWAĆ NA TO KASY! NIE CHCE ŚMIERDZIEĆ! I przede wszystkim nie chce okłamywać mojego faceta, chce żeby był ze mnie dumny! ŻEBY WIEDZIAŁ, ŻE JEDNAK MAM SILNĄ WOLĘ!

Boże, jak ja bym chciała, żeby to wszystko mi się udało... Żeby być taką dziewczyną jaką byłam kiedyś.. 2 lata temu. A nawet i rok temu. Teraz trapią mnie problemy i finansowe.. Ale wiem, że jak będę się lepiej czuła w swoim ciele to będzie zdecydowanie lepiej! Musi być!

CEL PAL!
Koniec z użalaniem się nad sobą! CZAS WALKĘ O SIEBIE !!! O SZCZĘŚCIE I O RADOŚĆ! CHCE ZNOWU BYĆ TAKĄ DZIEWCZYNĄ JAKĄ BYŁAM DWA LATA TEMU! UŚMIECHNIĘTĄ I SZCZĘŚLIWĄ!!! Wiem, że muszę wyglądać dobrze, żeby taka być.. Żeby widzieć w lustrze osobę która podoba się przede wszystkim SOBIE!

A.
Wtorek, 2 maja 2017 | 11:42:53 Zaczynam.
Witam,

jestem nowa w DietMap. Pierwszy raz odchudzałam się 7 lat temu. Wtedy z wagi 90 kg zeszłam do wagi 65. Było ciężko, ale dałam radę. Po 7 latach przytyłam do obecnej wagi tj. 78 kg. Czuję się z tym strasznie. Wiem, że to moja wina, bo po prostu dużo jem. Rzuciłam palenie, od tego się chyba zaczęło. Nie ważne. W każdym razie, źle mi z tym i chce z tym walczyć. Dla siebie. Mam 26 lat. Planuję rodzinę, dzieci. Chce być piękna dla siebie. Wagę powoduje u mnie smutek. Jestem zdenerwowana, mało pewna siebie, czuję sie brzydka. Czas z tym skończyć. Moim marzeniem jest waga ok 65 kg. Może być ciut więcej.
Urodziny mam pod koniec czerwca. Chciałabym do tej pory schudnąć 8 kg. Myślę, że to realne. 1 kg na tydzień. Będzie ciężko... Będę musiała mocno się motywować. Ale muszę sobie dać radę. Schudłam ponad 20 kg. Schudnę i 13.
Obecnie jem co chce, nie mam żadnych ograniczeń. Otworzyła mi oczy moja ciocia, bo myślałam, że ja wcale dużo nie jem, ale to jest bzdura. Sam cukier i mąka... Mój chłopak chyba je mniej :) Dlatego na pewno pierwsze dni, a nawet tygodnie będą ciężkie bardzo. No cóż. W zasadzie mam to na własne życzenie, ale chyba wreszcie czuję się zmotywowana bardzo. Myślę, że wszystko zaczyna się w głowie. Od tego się wszystko zaczyna. Muszę się przestawić na inny tor myślenia. Iść do przodu i nie bać się niczego. Dam radę, prawda? Chce czuć się dobrze w swoim ciele, to jest chyba najwazniejsze. Nie chcę się wstydzić, chcę żyć pelnią życia. Jak patrze teraz na swoje życie... nie jestem z niego w żaden sposób zadowolona.
Młoda, sfrustrowana dziewczyna! Idę do pracy, w pracy praktycznie cały czas się wściekam na wszystko i na wszystkich. Jestem zła, smutna, rozgoryczona. Wracam do domu i co robię? Czasami sprzątne, czasami zrobię obiad (ok robię to prawie codziennie), zakupy, a później kłądę się na łóżku i leżę. Przed komputerem. Nie robię nic ze swoim życiem. GNIJE. NIe pamiętam kiedy przeczytałam książkę. Jestem w szoku! Dopiero teraz jak piszę sobie to uświadamiam. Przecież ja miałam zawsze mnóstwo energii. Ćwiczyłam. Spotykałam się z przyjaciółmi. A teraz? Dom, gary, sprzątanie i leżenie. Nie robię nic. Muszę wziąć się w garsć. Przejść przez te najgorsze tygodnie, walczyć o siebie. Będę wyzwaniem dla samej siebie. Chce spojrzeć w lustro i zobaczyć zadowoloną z siebie i życia młodą kobietę. Zachęcić się do życia. Chce się cieszyć życiem, chce być szczęśliwa i walczyć o siebie. Liczę na wsparcie. Bo go potrzebuje. Będę walczyć.
Aga.
Niedziela, 27 listopada 2016 | 18:09:21 Walka z dodatkowymi 10 kg, cz.I
Swoją przygodę z odchudzaniem zaczełam w wieku 29 lat. Obecnie mam 33 lata. a dlaczego dopiero w wieku 29 lat musiałam zacząć coś zmieniać, otóż wtedy zakończyłam pewien piękny proces karmienie piersią 2 dziecka (robiłam to 1,5 roku). W momencie odstawienia dziecka od piersi moja wspaniała waga sprzed ciąży nie chciała powrócić w żaden możliwy sposób. W ten spsób w wieku 31 lat ważyłam 65,5 kg, miałam w Pasie 90 cm, a w biodrach 97 cm!. Bardzo mi się to nie podobało. Zaczęłam testować różne diety, ale bez efektów, jeśli pojawiły się jakie kolwiek to mizerne, na dodatek po krótkim czasie waga wracała do 65 kg. Dla mnie to nadwaga 10 kg, choć wszelkie wyliczenia BMI twierdzą inaczej :-). Dziś jest 27.11.2016 rok, a ja obecnie ważę 61,1 kg!!! Taką wagę osiągnełam dopiero w okresie między wrześniem 2016 roku a listopadem 2016 roku. Jak to zrobiłam??? To trochę długa historia :-)
Czwartek, 27 października 2016 | 19:21:42 Efekty
Po raz kolejny spróbuje dodać zdjęcie. Nigdy jednak nie mogę dopasować pikseli... może tym razem się uda. Rozpoczynając dietę zupełnie nie pomyślałam, żeby zrobić sobie zdjęcie.... wygrzebałam jednak jakieś. Więc się chwalę efektami :D
Pierwsze zdjęcie pochodzi z marca 2016, drugie z początku października 2016
Czwartek, 14 lipca 2016 | 21:36:44 Pomiary-wymiary
Niestety nie wiem z jakimi wymiarami wystartowałam 30 marca, po raz pierwszy zmierzyłam się 17 maja. A było wtedy tak: biodra 97, talia 77, uda 50, ramię 25,5. Zmierzyłam się i dziś. Spektakularnych efektów może nie ma, ale jest widoczna poprawa:) : biodra 92, talia 68, uda 45, ramię 22. Ubywa raczej równo wszędzie, hmmm... w biuście również. Wszystkie staniki muszę wymienić na mniejsze (zarówno w obwodzie, jak i miseczkowo :/ )
Rozmiarowo też to wygląda lepiej. Rozpoczęłam, gdy już ledwo dopinałam sukienki w rozmiarze 42. Dziś z zapasem luzu zapinam sukienki w rozmiarze 38. :) Aż chce się chodzić na zakupy... Tylko jak tu w krótkim czasie wymienić całą garderobę??? Przecież zbankrutować można... Więcdo końca diety będę kupować tylko bazowe ubrania i zestawiać je ze sobą, jakoś przetrwam :)

Jest motywacja - działam dalej :D
Poniedziałek, 27 czerwca 2016 | 19:37:36 DZIEŃ SZÓSTY I SIÓDMY - zaginiona w akcji
DZIEŃ SZÓSTY (niedziela)

Kurczaczki, ten dzień mi tak wczoraj przeleciał, że nawet nie wiem kiedy. W jednej chwili patrzyłam na zegarek i była 8 rano, a za moment już 13 :/ Diety brak. Znowu! Nie wyrobiłam nawet, żeby Wam napisać, że znowu poległam... Parę przemyśleń znowu sobie zrobiłam... Tylko, żeby jeszcze coś z tych przemyśleń było...

DZIEŃ SIÓDMY (poniedziałek)

Dzisiaj brak diety ciąg dalszy... Wczoraj nie miałam kiedy przygotować się pod ten tydzień, więc zabieram się za to za chwilę. Poczyniłam krok do przodu jeśli chodzi o żywienie mojej córeczki ;) Zamiast jej dawać słoiczki, natchnęło mnie (w końcu, jakby powiedziała moja Mamcia), do tego żeby jej gotować ;) znalazłam rewelacyjną stronkę i będe z niej czerpać pomysły. Najpierw przygotuję jadłospis dla siebie, a później zabiorę się za kombinowanie dla Neli.

Słodkie to mój nałóg. To tak a propo moich wczorajszych przemyśleń. Trzeba z tym walczyć. Tylko jak?! Macie może jakies pomysły?

kasiacleo, pytałaś w komentarzu o hh. Powiem Ci, że jak kiedyś kręciłam to talia mi się fajna wyrobiła. Jakieś 10 lat temu kręciłam zwykłym nawet godzinnę dziennie i brzuszek był fajny. Później była przerwa i jak miałam około 21 lat Mamcia mi kupiła to ciężkie z wypustkami. Efekty były dużo szybciej niż po zwykłym, ale było bardziej bolesne. Trochę mi zajęło zanim ciało się przyzwyczaiło to bólu. No i te siniaki... Jakaby ktoś mnie nieźle skopał :D Ale ogólnie warto moim zdaniem ;)
Sobota, 25 czerwca 2016 | 20:59:14 DZIEŃ PIĄTY - sinusoida
Kolejny dzień diety za mną.... A może powinnam powiedzieć braku diety? Trzymałam się ładnie do momentu meczu... Przyszli znajomi i poległam na całej linii. Jaki z tego wniosek? A właściwie dwa? 1. Mam słabą silną wolę. 2. Jak w domu jest słodkie to na pewno polegnę i coś zjem... Ok. Wiem, nad czym musze popracować. Więc musze się za to zabrać. Systematycznie i małymi kroczkami.

Dzisiaj był reset. Jutro też. Weekend przeznaczam na regenerację. Ćwiczę w poniedziałki, środy i piątki. Jutro może pokręcę hula. Dzisiaj na pewno nie. Zaległam już na kanapie i nie chce mi się tyłka ruszyć. Podchodzę do tego hula hop trochę jak pies do jeża... Z jednej strony kusza mnie efekty po kręceniu, a z drugiej jak przypomnę sobie początkowy ból i te ogromne siniaki , to rezygnuję :D

Jutro musze sobie przeanalizować dietę na najbliższy tydzień i wybrać się na ewentualne zakupy...

Hmm... jesli słodycze sa moim problemem, to może zrobię sobie takie wyzwanie - tydzień bez słodyczy. Jeśli od niedzieli (jutra) do soboty (2.07) nie zjem nic słodkiego, to w niedzielę będę mogła sobie pozwolić na coś... A jeśli jednak zjem w tygodniu. To... hmm... może za "karę" pójde biegać? Nienawidzę tego, więc to na prawdę będzie kara :D

Muszę jeszcze nad tym pomyśleć ;)
Środa, 22 czerwca 2016 | 19:48:50 DZIEŃ DRUGI - no co jest ze mną? :/
Kolejny zalatany dzień i znowu żywieniowo nie wyszło... Zauważyłam, że jak mam zabiegane dni, to organizacyjnie wszystko się u mnie wali. Ale to mnie absolutnie nie usprawiedliwia. Takie tłumaczenie się wręcz jest po części żałosne.... Przecież tyle Osób ma również zabiegane dni, dodatkowo pracują, zajmują się dziećmi, a mają jeszcze czas na trening i pilnowanie diety.... Ja jestem na macierzyńskim, ćwiczeń pilnuję, ale żywieniowo już nie jest tak różowo... Za bardzo chyba sobie odpuszczam... Za bardzo sama siebie usprawiedliwiam i chyba podświadomie szukam usprawiedliwienia... Każda wymówka jest dobra, ale tylko na krótką metę. Bo w taki sposób celu nie osiągnę...

Dzisiaj przysiadłam do zaplanowanych posiłków i zmodyfikowałam je pod siebie. Powynierałam takie posiłki, które wydawały mi się smaczne. Może to mi pomoże. Dzisiaj na kolację wszamam serek wiejski z kiwi, a jutro dzień zacznę od jajecznicy z suszonym pomidorem i z pomidorem ze szczypiorkiem. Może ku większej motywacji do gotowania i przygotowywania posiłków (nienawidzę gotować, dla mnie to zło konieczne) zrobię taki "cykl" zdjęciowy posiłków z danego dnia...

Rano wykonałam trening z GymBreak:
1. rozgrzewka: https://www.youtube.com/watch?v=rEfvmUfEpvs
2. brzuch: https://www.youtube.com/watch?v=raQh-D6V8iU
3. footwork: https://www.youtube.com/watch?v=HQvsTFF647U
4. pupa: https://www.youtube.com/watch?v=5_gt-xX152o
5. rozciąganie: https://www.youtube.com/watch?v=J7cJYngLaSc

Uwielbiam ten stan zmęczenia ;)
Wtorek, 21 czerwca 2016 | 15:23:59 DZIEŃ PIERWSZY - Początki nie są łatwe...
Dzisiaj pierwszy dzień diety... I już nie jest łatwo... Córeczka dzisiaj jest szczególnie wymagająca, od rana miałam sporo do załatwienia na mieście. Do tego przepis na obiad nie był dla mnie zbyt jasny - moje zwoje myślowe dzisiaj działają na bardzo zwolnionych obrotach. Nie dałam rady zrobić wszystkich zakupów (nie zabrałabym się sama z Nelką i wszystkimi sprawunkami). Modyfikuję dzisiejszy dzień trochę, ale staram się zachować wyznaczoną kaloryczność na dzisiaj.

Jutro będzie podobnie - zalatany dzień i też będę pewnie musiała zmodyfikować posiłki... No trudno. Nie mogę sie poddać tylko dlatego, że na początku mam na swojej drodze jakieś przeszkody. Jeśli się zepnę w sobie, to jakoś je pokonam i będzie lepiej.

Wydaje mi się, że takie zwariowane dni czasami są potrzebne, choć do łatwych nie należą... Na pewno czegoś nas uczą. Pokory, silnej woli, pokonywania słabości i stawania się lepszymi wersjami siebie...

Dzisiaj mam reset. Może pokręcę ciężkim hula hop z wypstkami. Na pewno przygotuję sobie wieczorem trening na jutrzejszy poranek ;) Co jak co, ale ostatnio z ćwiczeniami nie mam problemu ;) W końcu z posiłkami dojdę do takiego samego poziomu ;)
Poniedziałek, 20 czerwca 2016 | 11:49:15 5. Dzień czwarty
Od poniedziałku zaczęłam ćwiczyć. 30 Day Shred. Nie pierwszy raz to robię, ale po takiej przerwie od ćwiczeń daje wycisk. Zwłaszcza że na zewnątrz okropny zaduch.

No nic, zaraz mykam pod prysznic.
Środa, 16 marca 2016 | 08:17:04 Nigdy się nie poddawaj!
Cały czas ćwiczę, rano szklanka wody, śniadanie itd itp. Przed wczoraj i wczoraj przeszłam z kijkami po 8km a nogi przez zakwasy odmawiają wysiłku, a przecież dziś także trzeba zrobić choć mały trening. I wiecie co? Wszystko byłoby dobrze, gdyby się miało wsparcie. Ponieważ ciężko się za co kolwiek zabrać kiedy słyszy się, że "przecież Ty i tak nie dasz rady". Przykre ale prawdziwe, mimo iż walczę z nadwagą jest mi cholernie ciężko, zwłaszcza gdy się staram a partner jeszcze bardziej się o de mnie odsuwa. Dziś mam zamiar włożyć słuchawki na uszy, wciągnąć adidasy i biec ile sił, płakać gdy nikt nie widzi i poprostu biec. Bo kto mi zabroni? Nikt.
Komu zrobię na złość odpuszczając, partnerowi? Sobie bym zrobiła na złość, nikomu innemu!
Dlatego dziewczyny nigdy się nie poddawajcie, mimo że czasem wsparcianie ma, nie mamotywacji.. walczcie! Bo Ci którzy teraz w nas wątpią, Ci którzy teraz się śmieją, gdy my wbiegniemy na szczyt swojego celu bedziemy dumne a im opadną kopary!
Niedziela, 20 września 2015 | 17:34:48 KTO JAK NIE JA, KIEDY JAK NIE TERAZ
Powinnam mieć na imię "efekt jojo" :(
Już trzy razy katowałam się treningami na siłowni i dietą ryż + kurczak.
Efekty były owszem. Niestety kolejna terapia hormonalna, aż wreszcie dwa lata leczenia depresji.
Lekarz powiedział mi, że jak sie wyleczęi odzyskam równowagę to sobie później spokojnie schudne.
Pewnie tak ale to nie takie proste w wykonaniu.
Pierwszy raz poszłam do dietetyka. Dostałam wspaniała rozpiskę i zaczęłam ale wytrwałam tydzień.
Trzeba by było mieć własnego kucharza.
Świat sprzysiągł sie przeciwko mnie - tak pomyślałam gdy pekła mi łękotka.
Teraz jestem po zabiegu artroskopii kolana i cierpię na nadmiar czasu.
Wykonuje cwiczenia rehabilitacyjne i jeszcze troszke czasu minie zanim będe mogła zacząć normalnie ćwiczyć.
Porozmawiałam ze sobą i postanowiłam znaleść program dzieki, któremu będe mogła zakupić diete i mieć jednocześnie wpływ na zmaine posiłków i jestem.
Założyłam, że dietę rozpocznę od 21 września 2015 r.
Mam nadzieję, że program ćwiczeń Natalii Gackiej rozpocznę za około 4-5 tygodni.
Wiem, że właściwe odżywianie to 70 %.
Mam motywację (na strychu mam stare ciuchy w rozmiarze 36, a teraz mogę sobie w spódnicę nogę włożyć).
Mam narzędzie - program z dietą.
Mam cel - schudnę i zacznę znów biegać :)