Proszę czekać,
trwa ładowanie danych.

Diet map



Sobota, 1 października 2016 | 08:43:40 A tu cisza....
Zaglądam tu - cisza... Wszystkich wywiało. Zaczynam wertować i szukać między wierszami mojej Bajki o Wilczku, bo mnóstwo tam Borowych, Domowików, Wiłów, Krasnali, Rusałek, Wodników - może któreś z duchów leśnych porwały wszystkich moich znajomych? Przechodzę przez piątą korektę swoich opowiadań dla dorosłych. Mam ochotę ćpnąć wszystko w kąt i już do tego nie wracać. Uwierzcie mi, że napiszę tekst, trochę go poprawię, wymuskam, wygładzę a potem wysyłam do druku i już nic mnie nie obchodzi. Nie wracam do swoich tekstów. A tu przyszło mi je czytać już piąty raz! To chyba za karę! Gubię przecinki, wstawiam podwójne spacje, zmieniam czas (teraźniejszy-przeszły) i stąd te liczne poprawki. Podczas korekty czasami nie zauważy się, że zmieniło się czas, a potem odmiana kolejnych wyrazów nie została poprawiona. To znów korekta. Można tak w kółko, aż do wymiotów. Właśnie jestem na takim etapie, więc zaczynam rwać włosy z głowy - taki ze mnie nerwus. Trudno, decyzja zapadła, za tydzień muszę oddać teksty do druku.


Nie ważę się. Ruszyłam z pisaniem bajki, więc staram się nie rozpraszać. Wszystko inne schodzi na dalszy plan. Dieta bezglutenowa nadal jest pilnowana, ale niezbyt restrykcyjnie. Poza tym mam doły jesienne (lepiej mi się wtedy pisze), więc staram się je wykorzystać do maksimum. Joga też zeszła na dalszy plan. Potrzebuję dużo czasu.


Neurolog też zepchnięty na "niewiadomo kiedy". Poczułam się lepiej, więc skupiam się na tym, co dla mnie teraz najważniejsze.


Piszcie o sobie, jak Wasze diety?