Proszę czekać,
trwa ładowanie danych.

Diet map



Wyszukiwarka wpisów na blogach
Polecane blogi
Popularne posty na blogach
Zaczynamy! 0 Środa, 29 maja 2019 | 14:22:01
Zanim zacznę 1 Czwartek, 17 stycznia 2019 | 11:53:52
waga spada 0 Poniedziałek, 7 stycznia 2019 | 13:03:33
i po świętach 0 Czwartek, 27 grudnia 2018 | 08:52:51
popłynęłam 0 Poniedziałek, 17 grudnia 2018 | 13:03:49
Pogoda mnie dobija 1 Środa, 12 grudnia 2018 | 08:01:24
Trudne początki 1 Wtorek, 11 grudnia 2018 | 14:03:20
od jutra 1 Sobota, 8 grudnia 2018 | 14:15:12
1,5 kg w niecały tydzień 0 Czwartek, 6 grudnia 2018 | 11:54:11
Poniedziałek, 24 października 2016 | 20:34:40 36. Na szybko
Dietę generalnie trzymam. A że czasem coś do niej dorzucę, to hm... no wiadomo :D Efektów chwilowo brak :P

Co do ćwiczeń, to ostatnio głównie pilates. Od dzisiaj próbuję czegoś nowego. Dzień pierwszy za mną. Jeszcze 89 :D Nie zawzinam się, że zrobię do końca, mogą mi po prostu ćwiczenia nie podpasować. Nie wszystko też mogę robić. Jeśli za dużo będzie takich ćwiczeń, które będę musiała pomijać, to bez sensu trzymać się planu.

Dzielę się linkiem, bo może nie każda z was zna, a chyba warto :)
http://www.sportsmama.pl/

Plan treningowy, który zaczęłam: http://www.sportsmama.pl/oferta/treningi-i-programy/programy-treningowe/akcja-new-you-w-90-dni-nowa-ty/
Piątek, 14 października 2016 | 10:50:33 Długo mnie nie było....
ojjj, bardzo długo, waga jak stała w miejscu tak stoi, mimo że diety trzymam się ściśle. Dwa tygodnie temu zaczęłam swoją przygodę z bieganiem. Od pierwszego wybiegnięcia biegam regularnie co drugi dzień. Niestety nie jest to duży kilometraż. Na razie stać mnie tylko na nie więcej niz 30 minut ciągłego biegu, co i tak w moim przypadku uważam za sukces (do tej pory wypluwałam płuca po 3 minutach biegu)... Nie przebiegłam jednorazowo więcej niż 5 km, ale staram się jak mogę. Wiem, że należy stopniowo zwiększać czasowo swoje treningi, dlatego też na razie nie porywam się z motyką na słońce... Ale dlaczego waga nadal stoi w miejscu mimo tylu treningów i diety? Tłumacze sobie to tym, że może budują się mięśnie, choć nie jestem o tym przekonana.

Co do przepisów dietmap.... Uwielbiam zupy kremy, które Państwo proponujecie, zajadałabym je codziennie.:) Tak jak omlety z pieczarkami lub pomidorami :). No właśnie, ile mogę zjeść takich omletów w tygodniu? :D

Pozdrawiam wszystkich użytkowników DietMap oraz ekipę DietMap:)
Poniedziałek, 5 września 2016 | 20:23:48 32. Pilates
Z częstych treningów przeszłam na ćwiczenia co drugi dzień. Rozciąganie, pilates. O jeeeeejku, jakie mam słabe mięśnie nóg. Ćwiczymy, ćwiczymy :)
Środa, 17 sierpnia 2016 | 20:51:31 30. Dzień sześćdziesiąty drugi
Dzień trzeci nowej diety. Oczywiście masakra, bo chce mi się wszystkiego. Dosłownie wszystkiego. Wczoraj do głowy przyszła mi ... wata cukrowa. WHAAAAAT?! Mózg szaleje. Oczywiście waty nie jadłam.

Bodyshred dzień 3. Dzisiaj cardio. Yh, wolę zdecydowanie ćwiczenia siłowe, cardio nie jest moją mocną stroną. Po tych podskokach padam.

Na dodatek po ciąży nie mam żadnego dobrego biustonosza, wszystkie są za szerokie w obwodzie i mają o wiele za małe miski. Fu. Nie kupuję nic nowego, bo na obecną chwilę w normalnych sklepach niczego sobie nie dopasuję. Muszę wydać sporo pieniędzy i kupić ze dwa dobrze dopasowane. Planowałam zrobić to po schudnięciu. Bo szkoda mi tyle pieniędzy marnować, jeśli zaraz biust ma mi zmaleć. Ale jak nie kupię, to będę się męczyć i może nie schudnę. Może jak wydam kasę, to los mi zrobi na złość i schudnę xD No nic, jeszcze trochę się pomęczę, a we wrześniu coś kupię, bo mam to wesele, więc jakoś trzeba się zarezentować.

;)
Czwartek, 14 lipca 2016 | 21:26:17 26. Dzień dwudziesty ósmy
No i cztery tygodnie za mną. Jutro pewnie jakieś podsumowanko. Efekty są marne jak na razie. Jak na pierwszy miesiąc powinno być lepiej. No, ale jakieś są. Strój do ćwiczeń nie trzyma mi już tak dobrze tłuszczu, przez co podskoki są wysoce niekomfortowe.

Zaczęłam nareszcie level 3 30DS. Jest o wieeeele łatwiejszy niż 2, ale pot i tak zalał oczy. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, bez przestojów, to 25 lipca zacznę 8 tygodniowy plan treningowy Bodyrock autorstwa Jillian Michaels. Tam ćwiczenia są sześć dni w tygodniu. Jeszcze nie próbowane, być może mi nie podpasuje, wtedy przerzucę się na FitnessBlender. W każdym razie z ćwiczeń nie zrezygnuję. Za bardzo poprawiają mi kondycję ;)

Na weekend wyjeżdżam do rodziców, na pewno będzie trudniej z dietą, bo nie będę gotować osobnych posiłków, ale postaram się nie przegiąć ;) A od poniedziałku nareszcie wszystko będę mogła znowu robić wg planu.
Może kolejne cztery tygodnie będą lepsze.

Swoją drogą w takim tempie to ja jednak nie zmieszczę się w sukienkę i będę musiała kupić nową. O.
Wtorek, 12 lipca 2016 | 21:50:50 25. Dzień dwudziesty szósty. Luzy?
W niedzielę zrobiłam spacerem jakieś 10 km, z czego połowę z 9cio kilogramowym obciążeniem zamotanym w chustę ;) Trening już odpuściłam. W poniedziałek treningu nie było z przyczyn wyższych. Albo niższych, jak kto uważa. Dzisiaj już bez lenia. 19/30 30 DS. Jeszcze jutro lvl 2, a od czwartku nareszcie lvl3.

Zapinam biustonosz ciaśniej. Nareszcie czuć coś w którymś elemencie garderoby. Tragedii nie ma. Ale nie jest też tak dobrze, jak być powinno.

Będzie lepiej.
Piątek, 8 lipca 2016 | 20:49:42 23. Dzień dwudziesty drugi
Trening zrobiony. Jeszcze 13 dni i koniec 30DS. Więcej nie podejmę się codziennych treningów. Jestem zmęczona. Ale dokończę to, co zaczęłam. W kolejnym muszę mieć przynajmniej 2 dni w tygodniu przerwę.

W ogóle to przedwczorak kupiłam sobie mega ekstra wypaśne sandały na koturnie. Są takie wysokie, że w końcu nie wyglądam przy mężu jak krasnal. A on jest ode mnie 30 cm wyższy.
Wtorek, 5 lipca 2016 | 20:47:44 20. Dzień dziewiętnasty
Witam się po treningu. Ciężko było, bo godzinę przed treningiem miałam dwugodzinny spacer po galerii handowej. Więc nogi płakały. Standardowo pot zalewał oczy, ale od końca treningu minęło jakieś 5 minut, a po zazipaniu ani śladu, jedynie pot wciąż spływa.

Dietowo ok. wstałam o 9.30, więc zjadłam śniadanie, a potem obiad, pomijając drugie śniadanie. Na podwieczorek pół banana i garść czereśni. I kolację jem dopiero teraz, ale spać i tak się jeszcze nie wybieram.


Poniedziałek, 4 lipca 2016 | 19:48:52 19. Dzień osiemnasty
Moja dieta ma dzisiaj swoją osiemnastkę ;D

Dietowo nienajgorzej, ale bez rewelacji.

Treningowo 14/30 30DS. Okej. Najtrudniejszy trzeci dzień przetrwałam, dzisiaj był czwarty i było o niebo lepiej. Chociaż wraz sporo ciężej niż level 1. No ale o to chodzi, żeby przekraczać swoje granice. Jakby było lekko, nie byłoby sensu tego robić.

Wagowo nie jest źle, waga pokazała 0,3kg więcej niż wczoraj, ogólnie daje mi to 1,8 kg mniej od początku diety. O, kolejna osiemnastka ;D

Nie poddajemy się. Do września jeszcze trochę czasu zostało. Trzeba walczyć.
Niedziela, 3 lipca 2016 | 09:26:18 18. Dzień siedemnasty
Po wczorajszym niejedzeniu waga dzisiaj pokazała pół kilograma mniej :D Ja wiem, że jutro już nie będzie tak pięknie, ale miło zobaczyć niższą wagę.

Trening zrobiony. Wydaje mi się, że już było odrobinę łatwiej. W końcu ten magiczny trzeci dzień. Teraz powinno być z górki.

Ocho, chyba jakaś burza będzie. Albo upał albo burza. Czy nie mogłoby być tak w sam raz? 22-23 stopnie i słoneczko?
Sobota, 2 lipca 2016 | 21:20:22 17. Dzień szesnasty
Level 2 30 DS jest dla mnie zabójczy. Pot zalewa mi oczy. Ale dzień 2 zrobiony. Uf. Ale Chodakowską odpuszczam, nie dam niestety rady, a nie mam aż tyle wolnego czasu, żeby Chodakowską robić rano.

Jutro przyjeżdża rodzinka, więc cały dzień spędziłam w kuchni, a połowę tego czasu z Młodym na ręku. Mega tort zrobiony, kupa ciasteczek zrobiona, micha sałatki nakrojona. Trochę musiałam pooblizywać palce, ale ominęło mnie drugie śniadanie i podwieczorek przez to. Jutro dorobię sałatkę grecką, chłodnik, roladki z kurczaka, więc i ja będę mogła coś zjeść. Co prawda nie to, co przewiduje dieta, no ale trudno. No i cóż, kawałek tortu mnie nie ominie, ale postaram się rano wstać wcześniej i zrobić trening. Może się uda.

Zostało 77 dni do końca abonamentu. Mam nadzieję, że to szczęśliwe siódemki.
Czwartek, 30 czerwca 2016 | 10:19:50 Dzień 93 - połowa za mną! :)
Niesamowite... Ależ szybko minęły te pierwsze trzy miesiące diety. W tym momencie waga nie spada już tak szybko w dół. Ale od 30 marca to już ponad 15 kg mniej. I wiecie co? Muszę całkowicie wymienić garderobę. Wszystkie ciuchy sprzed diety mogę jedynie spakować w worek i wrzucić gdzieś w czeluści szafy (na wypadek gdyby dopadł mnie efekt jo-jo, czego jednak nie planuję :)). Niestety jednak nadal ważę za dużo. Niby nie mam już nadwagi, ale same wiecie jak jest... Efekty mobilizują, przydałoby się jeszcze 10 kg zrzucić. Wtedy będę w pełni usatysfakcjonowana. :)

Wczoraj niestety skusiłam się na kawałek ciasta biszkoptowego (tłumaczę sobie to tym, że nie chciałam robić przykrości koledze podczas jego imienin, ale prawda jest taka, że to po prostu była moja chwilowa słabość).
Mam jednak nadzieję, że szybko ten kawałek spaliłam po południu, prowadzę dość aktywny tryb życia.

Powiedzcie mi dziewczyny ile czasu kręcicie hula hoop jednorazowo? Czy 20 minut hula hoop z wypustkami wystarczy? Czy to jednak za mało? Kręcę od dłuższego czasu, więc nie mam problemów z krwiakami, ale może powinnam kręcić dłużej?

Trzymam kciuki za każdą DietMapmaniaczkę!
Środa, 29 czerwca 2016 | 19:23:03 14. Dzień trzynasty. Urośnięty zadek.
Dieta ok.
Trening podstawowy - 10/30 30DS + 10 min Chodakowska
Level pierwszy zakończony.

Wczoraj założyłam dżinsy, które ostatnio miałam na sobie dwa tygodni temu. Jedyna zmiana jaką poczułam to luzy pod pośladkami. To znaczy, że tyłek się zaczyna zaokrąglać i poszedł w górę. I całe szczęście, bo przez ostatni rok zrobiło mi się totalne płaskodupie.

Jutro dzień wolny od ćwiczeń. Może jedynie strzelę jakieś pół godzinki porządnego rozciągania, bo w moim obecnym treningu jest go niestety za mało. Ale potrzebuję tego, moje mięśnie tego potrzebują, szczególnie upomina się o to lewe udo.

Po dziesięciu dniach codziennego treningu:
-później zaczynam się męczyć
-szybciej dochodzę do siebie po treningu
-mam wrażenie, że jestem 'sztywniejsza' - inaczej siedzę, inaczej stoję
-psychicznie czuję się lepiej, bo nie siedzę bezczynnie w oczekiwaniu na efekty, ale działam w tym kierunku

Pierwsze trzy dni to była tragedia. Nie mogłam się przybrać do ćwiczeń. Nie chciało mi się. Już wymachy rękami mnie męczyły. W połowie chciałam wyłączać filmik. Denerwowało mnie to, że wszystko mi podskakuje, a sama nie mogę się oderwać od ziemi. Po wszystkim leżałam zdechnięta i zła na siebie, że doprowadziłam się do takiego stanu, że ciężko mi się ruszać. Miałam ochotę rzucić hantlami i pożreć czekoladę. Teraz ćwiczenia to obowiązkowy element mojego dnia. Tak jak pięć posiłków dziennie. Tak ma być.
I koniec.
Wtorek, 28 czerwca 2016 | 19:07:28 13. Dzień dwunasty
Trening zaliczony- 9/30 30DS, do tego półgodzinny spacer z wózkiem. Słabo, bo Młody się zbuntował i trzeba było szybciej wracać.

30DS nie przewiduje przerw, ale chyba po skończonym levelu zrobię dzień wolny. Dla regeneracji.

Ogólnie to dzień leniwy. Posprzątałam, ugotowałam. No i się wylegiwaliśmy na łóżku. Takie dni też są potrzebne.
Poniedziałek, 27 czerwca 2016 | 20:31:41 12. Dzień jedenasty
Dietowo prawie zgodnie z planem. Prawie, bo drugie śniadanie przespałam z dzieckiem ;D Więc w tę stronę chyba nie ma tragedii ;)

Treningowo super. Dzień 8/30 30DS dodatkowo 15 minut treningu ze strony getactive.pl. To strona Ewy Chodakowskiej. Podchodziłam do jej ćwiczeń kilkukrotnie, jednak sposób ich prowadzenia mi nie odpowiadał. Ale po kilku latach spróbowałam. Wyłączam się na dźwięk, skupiam się na ćwiczeniach. Zrobilam. Wybrałam plan, w którym mam ćwiczyć z nią 3 razy w tygodniu, bo główny trening to 30 Day Shred. Nie zawzinam się na ten dodatek, jak nie będę miała siły to odpuszczę. Ale jak dam radę, to będę ćwiczyć. Warto się ruszać, człowiek od razu lepiej się czuje.

Chyba czas pójść do fryzjera i ściąć włosy, bo moje za długo schną, a rzy tych treningach muszę myć codziennie.
Niedziela, 26 czerwca 2016 | 20:16:08 11. Dzień dziesiąty
Dziesiąty dzień diety. Siódmy dzień treningu. Na wadze 1,4 kg mniej. Nie wiem jak z obwodami. Ale czuję, że jest lepiej. Mimo, że nie widać tego w lustrze. Ale ja to czuję. I nareszcie treningi sprawiają mi znowu przyjemność. Nie przeszkadza mi to, że pot zalewa oczy. Ani że palą mięśnie. Jest super. Jeszcze trzy dni i zaczynam level 2 30DayShred. Drugi jest trudniejszy. Mogłabym go już od jutra zacząć :) Ale będę robić tak jak trzeba.

Dietowo nie najlepiej. Odpuściłam drugie śniadanie i podwieczorek na rzecz ciasta i lodów. Pocieszam się tym, że moja porcja lodów miała ok. 200 kcal, czyli niewiele więcej niż przewidziane drugie śniadanie. A lody wypas, bo z prawdziwym mlekiem, prawdziwymi pistacjami i olejem kokosowym zamiast palmowego :D Ciasto z bitą śmietaną, ale tylko kilka kawałeczków. No i przecież nie codziennie, jutro już będzie zgodnie z planem ;)
Sobota, 25 czerwca 2016 | 20:59:14 DZIEŃ PIĄTY - sinusoida
Kolejny dzień diety za mną.... A może powinnam powiedzieć braku diety? Trzymałam się ładnie do momentu meczu... Przyszli znajomi i poległam na całej linii. Jaki z tego wniosek? A właściwie dwa? 1. Mam słabą silną wolę. 2. Jak w domu jest słodkie to na pewno polegnę i coś zjem... Ok. Wiem, nad czym musze popracować. Więc musze się za to zabrać. Systematycznie i małymi kroczkami.

Dzisiaj był reset. Jutro też. Weekend przeznaczam na regenerację. Ćwiczę w poniedziałki, środy i piątki. Jutro może pokręcę hula. Dzisiaj na pewno nie. Zaległam już na kanapie i nie chce mi się tyłka ruszyć. Podchodzę do tego hula hop trochę jak pies do jeża... Z jednej strony kusza mnie efekty po kręceniu, a z drugiej jak przypomnę sobie początkowy ból i te ogromne siniaki , to rezygnuję :D

Jutro musze sobie przeanalizować dietę na najbliższy tydzień i wybrać się na ewentualne zakupy...

Hmm... jesli słodycze sa moim problemem, to może zrobię sobie takie wyzwanie - tydzień bez słodyczy. Jeśli od niedzieli (jutra) do soboty (2.07) nie zjem nic słodkiego, to w niedzielę będę mogła sobie pozwolić na coś... A jeśli jednak zjem w tygodniu. To... hmm... może za "karę" pójde biegać? Nienawidzę tego, więc to na prawdę będzie kara :D

Muszę jeszcze nad tym pomyśleć ;)
Sobota, 25 czerwca 2016 | 20:46:01 10. dzień dziewiąty
32 stopnie w cieniu. Och jej.

Trening zrobiony mimo temperatury. 6/30 30 Day Shred. Jestem za połową pirwszego levelu ;)

Co do diety to dzisiaj wpadka - 2 łyżki lodów. No i robiłam ciasto, więc oblizałam łyżkę po bitej śmietanie. No ale cóż. Przynajmniej nie zjadłam wiadra lodów z miską bitej śmietany :)

Będzie lepiej.
Czwartek, 23 czerwca 2016 | 21:23:58 8. Dzień siódmy
Okej. Czyli tydzień diety za mną. I cztery dni ćwiczeń. Jutro pomiary i zobaczymy jak mi poszło.

Książkę doczytałam wczoraj. Ciężka bardzo. Nie można chyba jednoznacznie powiedzieć czy skończyła się dobrze czy źle. Chyba każdy musi sam zadecydować.

Dzisiaj w końcu trening sprawił mi przyjemność. Nie bylo tak że ledwo dyszalam. Kondycja sie poprawia.

Jest dobrze.

Środa, 22 czerwca 2016 | 19:48:50 DZIEŃ DRUGI - no co jest ze mną? :/
Kolejny zalatany dzień i znowu żywieniowo nie wyszło... Zauważyłam, że jak mam zabiegane dni, to organizacyjnie wszystko się u mnie wali. Ale to mnie absolutnie nie usprawiedliwia. Takie tłumaczenie się wręcz jest po części żałosne.... Przecież tyle Osób ma również zabiegane dni, dodatkowo pracują, zajmują się dziećmi, a mają jeszcze czas na trening i pilnowanie diety.... Ja jestem na macierzyńskim, ćwiczeń pilnuję, ale żywieniowo już nie jest tak różowo... Za bardzo chyba sobie odpuszczam... Za bardzo sama siebie usprawiedliwiam i chyba podświadomie szukam usprawiedliwienia... Każda wymówka jest dobra, ale tylko na krótką metę. Bo w taki sposób celu nie osiągnę...

Dzisiaj przysiadłam do zaplanowanych posiłków i zmodyfikowałam je pod siebie. Powynierałam takie posiłki, które wydawały mi się smaczne. Może to mi pomoże. Dzisiaj na kolację wszamam serek wiejski z kiwi, a jutro dzień zacznę od jajecznicy z suszonym pomidorem i z pomidorem ze szczypiorkiem. Może ku większej motywacji do gotowania i przygotowywania posiłków (nienawidzę gotować, dla mnie to zło konieczne) zrobię taki "cykl" zdjęciowy posiłków z danego dnia...

Rano wykonałam trening z GymBreak:
1. rozgrzewka: https://www.youtube.com/watch?v=rEfvmUfEpvs
2. brzuch: https://www.youtube.com/watch?v=raQh-D6V8iU
3. footwork: https://www.youtube.com/watch?v=HQvsTFF647U
4. pupa: https://www.youtube.com/watch?v=5_gt-xX152o
5. rozciąganie: https://www.youtube.com/watch?v=J7cJYngLaSc

Uwielbiam ten stan zmęczenia ;)
Środa, 22 czerwca 2016 | 19:36:48 7. Dzień szósty
Padam. Tak gorąco. Ale trening zrobiłam. Masakra.

Czytam książkę. Jestem w połowie. I boję sie ja chyba czytać. Nie jestem pewna czy chcę znać zakończenie. Książka to "zanim się pojawiłeś"

Będzie dobrze.
Wtorek, 21 czerwca 2016 | 19:59:12 6. Dzień piąty
Wczoraj było dobrze, za to dzisiaj kryzys. Mam ochotę pochłonąć pakę chipsów i zagryźć wielką tabliczką czekolady. Ale oczywiście powstrzymałam się.

Zrobiłam też trening 30 Day Shred. Ciężko było się przybrać w taką pogodę. Nie dałam się jednak i pocwiczylam. Po wczorajszym mam zakwasy w ramionach. Przede mną jeszcze kolacja.

Jeszcze dwa dni i minie tydzień. Szybko leci. Jeszcze trzy tygodnie i będzie miesiąc. Nie mogę sie doczekać efektów :)
Piątek, 10 czerwca 2016 | 21:43:00 Wystartowałam... z Chodakowską :)
To mój pierwszy wpis na blogu. Mimo, że swoją dietę z DietMap rozpoczęłam 30 marca, czyli ponad 2 miesiące temu (!naprawdę tak szybko to minęło?!). Nie nastawiałam się wtedy na zadne spektakularne efekty. Ba! Nie nastawiałam się na żadne efekty. Cóż w końcu może zdziałać jakaś tam aplikacja na smartfona?-myślałam. A mimo to jakaś siła popchnęła mnie do wykupienia abonamentu na wygodną dietę. Jestem jedą z tych osób, która wiecznie się odchudzała, wiecznie sobie czegoś odmawiała, ale przez kompletnie niedpowiedzialne odżywianie (posiłki dwa razy dziennie - o zgrozo) po uprzednim niewielkim spadku wagi, wracała do poprzedniej wagi, lub tyła jeszcze bardziej.
Tym większe było moje zaskoczenie, gdy wchodziłam na wagę w kolejnych dniach diety DietMap. Za każdym razem waga była niższa!
Rozpoczynałam z 83 kilogramami - i mimo że każdy mówił, że na tyle ine wyglądałam, to czułam się okropnie, sama ze sobą. Dziś ważę 69,8 kg i już teraz uważam to za mój mały sukces. Jednak założyłam sobie, że schudnę 19,5 kg do 30 września.
Posiłki są świetne. Bardzo przypadły mi do gustu, zarówno śniadania, drugie śniadania, obiady jak i kolacje. Uwielbiam w tej diecie fakt, że mogę ugotować obiad na dwa dni. Ale może wystarczy już o jedzeniu... :)

Gdy już zauważyłam, że moje ciało się zmienia, zapragnęłam więcej! I mimo, że jestem osobą dość aktywną ( w końcu wychowałam się i nadal mieszkam na wsi i uwielbam pracę na wsi) to miałam wrażenie jakby mój organizm po prost przyzwyczaił się do takiego rodzaju wysiłku fizycznego. Zdecydowałam więc, że spróbuję treningów z Ewą Chodakowską :). Dwa dni temu był pierwszy dzień - włączyłam Skalpel, najpierw obejrzałam i pomyślałam "Eeee...statyczne ćwiczenia, chyba będą trochę za łatwe", ale spróbowałam. I po 10 minutach prawie wymiękłam. Gdy nie wykonywało się takich ćwiczeń wcześniej - to nie są one wcale łatwe. Dziś ćwiczyłam po raz trzeci. Czuje w końcu każdą część mięśni brzucha, pośladków, ud, ramion....
Mam tylko nadzieję, że wytrwam zarówno w diecie, jak i w treningu.

Pozdrawiam wszystkie "DietMapmaniaczki". Proszę dzielcie się swoimi osiągnięciami. Też będę co jakiś czas notować o swoich postępach. :)


Środa, 16 marca 2016 | 08:17:04 Nigdy się nie poddawaj!
Cały czas ćwiczę, rano szklanka wody, śniadanie itd itp. Przed wczoraj i wczoraj przeszłam z kijkami po 8km a nogi przez zakwasy odmawiają wysiłku, a przecież dziś także trzeba zrobić choć mały trening. I wiecie co? Wszystko byłoby dobrze, gdyby się miało wsparcie. Ponieważ ciężko się za co kolwiek zabrać kiedy słyszy się, że "przecież Ty i tak nie dasz rady". Przykre ale prawdziwe, mimo iż walczę z nadwagą jest mi cholernie ciężko, zwłaszcza gdy się staram a partner jeszcze bardziej się o de mnie odsuwa. Dziś mam zamiar włożyć słuchawki na uszy, wciągnąć adidasy i biec ile sił, płakać gdy nikt nie widzi i poprostu biec. Bo kto mi zabroni? Nikt.
Komu zrobię na złość odpuszczając, partnerowi? Sobie bym zrobiła na złość, nikomu innemu!
Dlatego dziewczyny nigdy się nie poddawajcie, mimo że czasem wsparcianie ma, nie mamotywacji.. walczcie! Bo Ci którzy teraz w nas wątpią, Ci którzy teraz się śmieją, gdy my wbiegniemy na szczyt swojego celu bedziemy dumne a im opadną kopary!
Sobota, 30 stycznia 2016 | 12:53:35 Pierwszy dzień na siłowni

Hejka!

Pierwszy dzień na siłowni za mną i jak najbardziej udany ;) poćwiczyłem, zgrzałem się, bolą mnie mięśnie, ale to [url]http//test.pl[/url]!

Poniedziałek, 17 listopada 2014 | 09:28:23 Jakie plany na ten tydzień?
Moje są ambitne :)
Każdego dnia rano - trening.

DZIEŃ 1 - Z A L I CZ O N E 3,5 km truchtem dookoła osiedla! Pogoda przygnębia, a na zły nastrój najlepszy jest trening i smaczne sniadanko :D

śniadanie: gęsta owsianka z miodem, orzechami laskowymi i suszoną żurawiną

Trzymajcie kciuki za pozostałe dni! Miłego poniedziałku wszystkim!!!!



Środa, 16 kwietnia 2014 | 16:36:23 Trening czas zacząć
Koniec na dzisiaj, teraz biegnę na siłownię.

Dzisiaj 20 minut cardio, potem brzuszki, znou cardio i sauna. Nie ukrywam, ze to najprzyjemniejsza cześć treningu :D

Motywacja na dziś:
Piątek, 11 kwietnia 2014 | 13:04:46 Ambitne plany na weekend
Hej

Konice tygodnia zawsze zmusza mnie do refleksji i pisania o swoich sukcesach, porażkach, odczuciach i spostrzerzeniach. Piątek jest dniem luźnym w korpo, mam więc czas na wylanie swoich żali i przemyśleń ;)

Przyszła wiosna, a z nią nowe postanowienia. Cześć z nich udaje mi się realizować, częsć zaniechałam, bo zwyczajnie nie mam na to czasu.

Podsumowanie tygodnia wygląda następujaco:

SUKCESY

Waga w dół. Od poczatku diety 2kg mniej :)

Moja dieta:
jeść mniej i często. Nic odkrywczego, ale naprawdę działa. Wieczorami robiębię jedzienie na ciepło do pracy. Z reguły jest to kurczak z sosem i do tego kasza gryczana, brązowy ryż lub od święta makaron :) Przygotowuję też sałatki z pomidorem i moim miksem sałat. Uwielniam ten Fit&Easy ACTIVE lub PARTY. Rano koktajl na bazie mrożonych owoców (rozmrożonych w lodówc eprzez noc) i kefiru (wypróbowałm i na kefirze/maślance jest najlepszy) W pracy mam wafle ryżowe, ozrechy. rano kukuję kanapki. Są smaczne i chyba dietetyczne.

Moja rada: zmiany wprowadzaj powoli. Dużo czasu zajęło mi oswojenie się z dietą i nowym podejsciem. Zaczęlam od małych kroczków i obiecałam sobie, ze koniec z jedzeniam na mieście. Potem, wraz z wiosną nadesżły koktajle, teraz odstawiłam słodycze. Wszystkie to kroki zajęły mi około 2 miesięcy. Ale uwieżcie mi, BYŁó WARTO. Bez stresu, frustracji za to sukcesywnie i ostatecznie ;)


Więcej ruchu:
Kupiłam karnet na siłkę, ale nie za często się tam pojawiam. Z regułu 2x w tygodniu. Robię trening cardio (bieganie przez 20 minut), potem squaty na pośladki i brzuszki, potem kończę rozbieganiem (około 15 minut).
W weekedny biegam i jeżdżę na rowerze.

PORAŻKI
Nie chcę sie wypowiadać na ich temat, demotywują mnie :)


PRZEMYŚLENIA
O tak! Nic dodać nic ujać :)


POSTANOWIENIA czyli ambitne plany na weeknd
  • Przebiec swoje pierwsze 5km :) Forma jest, potrzeba tylko wytrwałości.
  • Upiec ciasteczka owsiane (tak, aby starczyły na cały tydzień)
  • Nie tknać ŻADNEGO słodycza aż do świąt.
  • Umyć okna (spalic trochę kalorii :PP)
  • Kupić szpile z wiosennej kolekcji H&M, coz dla mnei to nowość, na codzień do biura chodzę w grubym obcsie,a poza pracą w Conwersach.
  • Spotkać się z przyjacióką
  • Odwiedzić siłkę (jeśli starczy siły i czasu)

Lista jest długa, ale nie niemożliwa do zrealizowania.

Trzymajcie kciuki!!!!
I pamiętajcie: