Proszę czekać,
trwa ładowanie danych.

Diet map



Wyszukiwarka wpisów na blogach
Polecane blogi
Popularne posty na blogach
Zaczynamy! 0 Środa, 29 maja 2019 | 14:22:01
Zanim zacznę 1 Czwartek, 17 stycznia 2019 | 11:53:52
waga spada 0 Poniedziałek, 7 stycznia 2019 | 13:03:33
i po świętach 0 Czwartek, 27 grudnia 2018 | 08:52:51
popłynęłam 0 Poniedziałek, 17 grudnia 2018 | 13:03:49
Pogoda mnie dobija 1 Środa, 12 grudnia 2018 | 08:01:24
Trudne początki 1 Wtorek, 11 grudnia 2018 | 14:03:20
od jutra 1 Sobota, 8 grudnia 2018 | 14:15:12
1,5 kg w niecały tydzień 0 Czwartek, 6 grudnia 2018 | 11:54:11
Poniedziałek, 7 stycznia 2019 | 13:03:33 waga spada
Cudownie zobaczyć na wadzę niższe wartości. Dieta cukrzycowa chyba mi służy bo czuję się w miarę i posiłki są smaczne. czasami robię 2 takie same dni... zobaczymy jak będzie dalej i jakie wyniki będą.
Sobota, 8 grudnia 2018 | 14:15:12 od jutra
Nie mam motywacji ani noworocznych postanowień. Zwyczajnie ważę za dużo i coś z tym muszę zrobić, a że od wielu lat choruję na chorobę Hashimoto to i dietę sobie pod to wybrałam. Jestem okropnie ciekawa czy mi się uda. Czuję przyjemną niecierpliwość. Gdyby udało się to przekuć na konsekwencję...
Cóż ... Niekonsekwencja to moje drugie imię ;)
Czwartek, 6 grudnia 2018 | 11:54:11 1,5 kg w niecały tydzień
I zaczyna się radocha ze spadających kilogramów... rano wprawdzie człowiek średnio zadowolony bo pudełka szykuje, ale skok na wagę i jest uśmiech... jest moc... wiem że się uda schudnąć, przecież robię to dla siebie, dla swojego zdrowia, podniesienia samej sobie poczucia własnej wartości, i dla moich kochanych córek.

Pozdrawiam Czytających... jeżeli ktoś w ogóle czyta ;)

K.
Poniedziałek, 25 czerwca 2018 | 09:31:54 Porażka
Smak porażki...
Środa, 21 lutego 2018 | 12:45:54 bez fajerwerków
W styczniu na dodatkową aktywność poświęciłam 19 godzin, spalając jednocześnie 6250 kcal.
5 lutego waga pokazała 65,5 kg.
Od października mam ciągle dół-góra-dół-góra. Wraca do początku.
Wymiary (obwody) nie zmniejszyły się, więc czego ubyło?
Dziś znów 67 kg.

Przez 3 tygodnie lutego dodatkowego ruchu mam już 19,5 godzin i spalone 5300 kcal.

Zrobiłam sobie obiecane badania tarczycowe - miały wykluczyć ewentualną chorobę, wpływającą na brak efektu odchudzania.
Wyniki mam w normie:
TSH=1,440 (w zakresie 0,270 - 4,200)
FT4=0,97 (w zakresie 0,93-1,71)
anty-TPO=10,81 (w zakresie 0,00-35,00)


Środa, 17 stycznia 2018 | 11:39:12 co u mnie?
Hej,
Grudzień minął bez wpadek świąteczno-noworocznych. Waga przed świętami i po Sylwestrze utrzymana na poziomie 66,2 kg. Dziś (17.01) 66,5 kg, czyli wciąż stabilnie. Posiłki zjadam w proponowanych przez DietMap ryzach 1500 kcal.
Od 8 stycznia zaczęłam używać aplikacji na telefonie - są to krótkie zestawy ćwiczeń dla początkujących, dlatego podchodzę do nich entuzjastycznie i na razie trwam w postanowieniu dotrwania do 30 dni.
Endomondo podsumowało moją aktywność ruchową w pierwszej połowie stycznia tak: 8 godzin dodatkowego ruchu, w czasie którego spaliłam 2530 kcal.
Niestety efekty spadkowe na wadze są słabiutkie, podobnie jak niezmienne obwody ciała.
Ciężko mi się wchodzi na wymarzony szczyt...
Sobota, 4 listopada 2017 | 21:36:54 wyrwane siłą
Mam 66,9 kg...

Ależ było mi trudno. Chuśtawka wagi była demotywująca. Nie jest tak, że spada i spada, kropla po kropli, deko po dekagramie... U mnie wykres ma ostre krawędzie, jak rysunek sejsmografu w trakcie trzęsienia ziemi. Miałam oczywiście myśli, że to bez sensu, że znów porażka, że to się nie uda... Ale z drugiej strony szept mówił: "nie odpuszczaj, nie poddawaj się, rób swoje, waga kiedyś przeskoczy, tylko nie przestawaj". WIem, że dla większości z Was -1kg w miesiąc jest śmiesznym osiągnięciem. Dla mnie też :) Mimo to cieszą mnie te dwie szósteczki z przodu. Zauważyłam, że na wagę mocno wpływa cykl kobiety i bezsensownym jest ważyć się często. Niby dla kontroli można sobie stanąć na wagę, ale powiem Wam, że właśnie wtedy powstaje demotywacja, bo skoki wody w organiźmie są bezlitosne. Tak naprawdę najbardziej wiarygodnie jest zrobić pomiar jakiś tydzień po @
Drugi krok, który chcę zrobić, to na Mikołaja zobaczyć 65,9 kg. Ależ byłoby cudownie! Niestety zdaję sobie sprawę z okoliczności, które będą przeszkadzały - rocznice ślubów w rodzinie, okrągłe urodziny u znajomych, Andrzejki, impreza wyjazdowa... Oj! Listopad będzie jeszcze większym wyzwaniem. A dni krótkie, ciemne, zimne - aktywność fizyczna jest śladowa. Obiecuję się starać i na miarę możliwości bilansować "wpadki", a będą na pewno.

Sobota, 28 października 2017 | 09:31:40 Dzień 1
Witam wszystkich, którzy moze będa to czytać
Zaczynam odchudzanie. Kolejny raz,Kilka odtatnich diet nie udało mi sie przeprowadzic do końca, chudłam 5 kg i nabierałam ich spowrotem. Obecnie startuje z waga 66.4 chicałabym osiągnąc wage 47 kg ale jeżeli miałąbym wazyc 66 kg to tylko i wyłącznie z powodu mięśni.
Dlaczego sie odchudzam? Z jasnych i oczywistych przyczyn chce byc chuda ale i silna. Od jakis dwóch lat zmagam się z idealna sylwetką, na pierwszej diecie schudłam 8 -10 kg zakończyłam diete z waga 59 kg ale jak widac dopadł mnie efekt jojo w ciągu roku wróciłam do podobnej wagi z przed diety. Jednak zauważyłam jedna rzecz mimo iz waqże więcej w mojej sylwetce nie zmieniło sie dużu. Nie leja sie boki i nie mam na plecach fałdek (jakies tam są ,wiadomo ale nie są to duże fałdy które pod opcisą bluzka wyglądają jak boczek). Oduczyłam sie jeśc śmieciowe jedzenie (oprócz pizzy) Ale nie ciągnie mnie do frytek, hamburgerów, mrożonek, szubkich dań do mikrofalówki. A pizze jem tylko robiona swoją. Nie moge jednak wyzbyc się jadania słodkośći . Choc juz dawno nie piekę ciast i nie robie deserów na batonika czy wafelka lub kilka cukierków sie pokuszę. Moze to źle mozę właśnie jakbym piekła ciasta to zjadało by się tego mniej. Moim najwiekszym sukcesem jest odzywczajenie sie od chipsów. Dawniej musiałam zjadac jedną paczke dziennie teraz długo sie zastanawiam czy rzeczywieście mam ochote na chipsy przy filmie.
Muszę zaznaczyć,mże i od mięsa powoli odchodze bęę się starała zjadać go jak najmniej.
Mam nadzieje że z tą dietą schudnę i juz nie bede chciała napychać żołądka czym popadnie.
Moje postanowienia:
1. trzymać się diety
2. ćwiczyc codziennie od pon do pt 50 min z gym
3. w wolne soboty i niedziele zrobic dwa treningi
5 pic wode
Czwartek, 19 października 2017 | 11:31:38 pierwszy miesiąc pracy
opis:
D - dieta
A - aktywność
liczby podane w kcal

05.10 - D-1630 / A-170 (waga: 68,0)
06.10 - D-1630 / A-500
07.10 - D-1670 / A-570 (waga: 67,5)
08.10 - D-1660 / A-200
09.10 - D-1450 / A-0
10.10 - D-1500 / A-140
11.10 - D-1520 / A-0
12.10 - D-1600 / A-110
13.10 - D-1440 / A-290
14.10 - D-1640 / A-270 (waga: 67,2)
15.10 - D-1680 / A-2250 (góry)
16.10 - D-1630 / A-430
17.10 - D-1600 / A-100
18.10 - D-1530 / A-410
19.10 - D-1590 / A-100 (waga: 67,6)
20.10 - D-1570 / A-150
21.10 - D-1670 / A-120
22.10 - D-1700 / A-460
23.10 - D-1590 / A-93
24.10 - D-1800 / A-70 (@)
25.10 - D-1600 / A-320
26.10 - D-1590 / A-190
27.10 - D-1630 / A-240
28.10 - D-1760 / A-430
29.10 - D-1640 / A-200 (waga: 67,4)
30.10 - D-1640 / A-170
31.10 - D-1730 / A-200
01.11 - D-1650 / A-430
02.11 - D-1510 / A-310
03.11 - D-1710 / A-330
04.11 - D-1530 / A-170 (waga: 66,9)
05.11 - D-1630 / A-1370 (góry)

:)

Środa, 28 czerwca 2017 | 09:10:45 9 tygodni... ważenie
Witajcie :)

Jak co środę odbyło się cotygodniowe ważenie. Ubyło mnie równy kilogramek. Zamykam tydzien i zaczynam nowe 7 dni, oby tak pozytywnych jak ubiegłe. Skupianie się tylko na jednym tygodniu nadal działa. Pozdrawiam wszystkich walczących i ślę garść wytrwałości dla każdegop z osobna i sobie również, bo kryzysy się zdarzają :)
Środa, 21 czerwca 2017 | 09:44:05 8 tygodni... cotygodniowe ważenie...
Minęło 8 tygodni poprawnej diety. Pozbyłam się 10,3 kg. Tylko to jest kropelka w morzu. Tyle pracy jeszcze przede mną. Tygodniówka zaliczona na -1,2 kg naprawdę cieszy :) Jednocześnie dziś zaczyna się kolejny tydzień. 8 tygodni temu podjęłam decyzje, że skupiam się tylko na tygodniu tym co walcze, nie myślę o całości i jak narazie to daje efekty. 4 miesiące temu zaczęłam jeszcze przygodę ze sportem. Na chwile obecną ćwiczę 3 razy w tygodniu. Z tego 2 razy siłownia raz basen. Chciałabym żeby to były stałe zmiany w moim życiu. Mam nadzieje że się uda :) Pozdrawiam i trzymam kciuki za wszystkich walczących...
Czwartek, 4 maja 2017 | 14:13:23 Zmiana wymaga odwagi!
Myślę, że własnie teraz nadszedł czas na zmiany w moim życiu. Obawiam się, że jak nie zmienie mojego życia to ono zmieni mnie za bardzo aby coś ratowac. Wiele przeszłam w swoim życiu. Naprawdę. Ponad 3 lata temu miałam wypadek samochodowy z którego cudem wyszłam. To, że żyje to cud. przeżyłam. Nie chodziłam przez 3 miesiące. Byłam zdana tylko na innych ludzi. Ta dieta i wyrażanie siebie poprzez pisanie bloga ma mi pomóc. Pomóc dalej żyć. Jak wygląda teraz moje życie? Każdy inny by powiedział, że powinnam być szczęśliwa. A no powinnam. Ale nie jestem. Mam cudownego mężczyzne. Mam fajną, ciekawą pracę. Mam rodzinę. Jestem zdrowa. Ale nie jestem szczęśliwa. Brakuje mi czegoś w życiu ale czego? nie wiem. Może naprawdę to, że przytyłam spowodowało to, że nie jestem pewna siebie, że przez to cierpie. Schudnę! Dzisiaj jest pierwszy dzień mojej diety. Jadłam dokladnie to co w przepisach. Jest ok. Bardzo chce schudnąć i muszę to zrobić. Chce być znowu piekną, pewną siebie dziewczyną. Jak patrze na moje zdjęcia, byłam taka szczęśliwa. Pozornie, bo do dziś pamiętam co wtedy przeżywałam i jak bolało. Ale byłam przede wszystkim pewna siebie.

ZMIANY! Wprowadzam zmiany w swoje życie.
niczego bardziej na świecie nie pragnę jak tego aby być szczęśliwa!
Spełniona, prawdziwa!
Za 3 miesiące będę ważyła 65 kg!
Za chwilę będę spełniona i szczęśliwa.

NIC SIĘ SAMO NIE WYDARZY!

Każdy ma to na co się odważy!
Środa, 1 marca 2017 | 17:34:41 Witaj nadziejo!
Ja Ida - m
Po raz kolejny na poważnie zabieram się za swoje zdrowie. Mam sporą nadwagę, ale od 2 lat nie tyję. Może moment rozpoczęcia nie jest najtrafniejszy, bo leżę w łóżku ze złamaną nogą, ale trudno. Na razie nie będę wspomagała się ćwiczeniami fizycznymi. Ufam, że dieta dla osób z niedoczynnością tarczycy - Hashimoto pomoże mi pracować nad schudnięciem.
Poniedziałek, 16 stycznia 2017 | 09:06:28 Znów jestem poniżej 90
Już raz tryumfowałam, że się udało zejść poniżej 90, ale tym razem udało się to zdecydowanie szybciej.

Zaobserwowałam, że boczki już nie odstają jak ubiorę rajtki i spódnicę, znów zaczynam mieć fajne kształty... Jejku zapomniałam jak to cieszy.

Zdrowie lepiej, sobota przeleżana w łóżku. Trochę proszków i herbata z miodem.
Moje dziewczynki jeszcze kaszlą, ale dr mówił że osłuchowo jest ok, więc jeżeli powinno na dniach się wyciszyć wszystko :)

Miłego poniedziałku
Środa, 4 stycznia 2017 | 09:07:55 3 kg mniej w tydzień
Jestem na diecie tydzień i waga spadła o 3 kg. Wpływ miał na to na pewno kończacy się @. Woda zeszła z organizmu więc zmiana na wadze cieszy. Brzuch odstawał bardzo jak balon, a teraz znów regularność spowodowała, że nie jestem taka okrągła :).
Standardowo mieszam trochę w diecie, ale dlatego że lubie różnorodność w posiłkach.

Znów tu straszna cisza :)

Pozdrawiam Czytających. K.
Piątek, 14 października 2016 | 10:50:33 Długo mnie nie było....
ojjj, bardzo długo, waga jak stała w miejscu tak stoi, mimo że diety trzymam się ściśle. Dwa tygodnie temu zaczęłam swoją przygodę z bieganiem. Od pierwszego wybiegnięcia biegam regularnie co drugi dzień. Niestety nie jest to duży kilometraż. Na razie stać mnie tylko na nie więcej niz 30 minut ciągłego biegu, co i tak w moim przypadku uważam za sukces (do tej pory wypluwałam płuca po 3 minutach biegu)... Nie przebiegłam jednorazowo więcej niż 5 km, ale staram się jak mogę. Wiem, że należy stopniowo zwiększać czasowo swoje treningi, dlatego też na razie nie porywam się z motyką na słońce... Ale dlaczego waga nadal stoi w miejscu mimo tylu treningów i diety? Tłumacze sobie to tym, że może budują się mięśnie, choć nie jestem o tym przekonana.

Co do przepisów dietmap.... Uwielbiam zupy kremy, które Państwo proponujecie, zajadałabym je codziennie.:) Tak jak omlety z pieczarkami lub pomidorami :). No właśnie, ile mogę zjeść takich omletów w tygodniu? :D

Pozdrawiam wszystkich użytkowników DietMap oraz ekipę DietMap:)
Wtorek, 16 sierpnia 2016 | 14:26:47 powrót do rzeczywistości
I 2 tygodnie zlecaiły, dzisiaj już w pracy i szok purlopowy jest straszny...

Wagowo bez zmian... nie mogę zejść poniżej tych nieszczęsnych 87 kg :(
Sobota, 16 lipca 2016 | 20:32:32 4 tygodnie
Cześć!

To mój pierwszy wpis na DietMap. Dietę stosuję od 20.06, ale postanowiłam dodać tutaj wpis, bo chyba mam jakiś "kryzys".W poniedziałek minie dokładnie 4 tygodnie od momentu podjęcia przeze mnie próby zrzucenia zbędnych kilogramów. Wczoraj się mierzyłam i niestety nie widzę rezulatatów z zgubionych centymetrach. Najgorsze jest to, że nie mam w domu wagi!(wiem jaka była waga startowa) Przez to, że nie widzę ubytku w obwodach tracę motywację. Co zrobić? Lecieć jutro z samego rana do najbliżeszgo sklepu po wagę i liczyć, że masa ciała się zmieniła? Widzę, że czuję się lepiej, mam więcej energii oraz lepszy humor, ale to nie wystarcza w tym momencie :/ Czekam na jakąś radę z Waszej strony :)
Piątek, 15 lipca 2016 | 09:31:26 Dzień 94
Nowy sprzęt nieprzetestowany... ręce mi opadają na samą siebie, ale ciągle nie wracam bezpośrednio do domu... mam więcej czasu bo nie ma dzieci, ale wracam później, bo ciągle coś :) wczoraj pokręciłam hh

Trzymam się dzielnie planu dnia, waga raz spada raz rośnie... efekt @ zapewne....

Z plusów jakie zaobserwowałam, zamiast kupować bluzki w rozmiarze L muszę kupować M :)

Pozdrawiam Czytających
Piątek, 15 lipca 2016 | 09:31:12 Wielki mały stres
Od kilku dni borykam się ze stresami. Różnymi. Listonosz wrzucił przesyłkę nie do mojej skrzynki. Pomylił się. Koperta warta...200 zł. Pryszcz, prawda?


Czekam na odpowiedź od jednego ze sponsorów. Nerw jak diabli, bo zaraz kwota fundowana może wzrosnąć.


W środę do pracy. Ja już nie chcę tam wrócić, ale nie mam wyjścia. Nie lubię tego miejsca, nie lubię swojej pracy. Frustracja, gniew, stres.


Waga niewiele w dół, mimo że czasami z emocji zapominam jeść. Ale ważne, że nadal w dół. Od czasu łykania sterydów na skutki Hashimoto mam problem ze zbiciem wagi, więc cieszę się, że chociaż mało ale w dół.



Poniedziałek, 4 lipca 2016 | 10:17:28 Dzień 83
Okazało się, że mam pustki w lodówce, jak ja to zrobiłam? nie wiem... obiad tworzony trochę na oko z tego co było

Waga jaka jest każdy widzi... eh masakra...

W sobotę zjadłam tylko śniadanie i piłam dużo płynów, na urodzinach głównie sałatki, ale oczywiście tort i 3 drinki również były... wszystko wyszło mojej Siostrze przepyszne więc nie dało się inaczej

Wczoraj trochę karny dzień, więc kalorycznie myślę mniej niż przewidziała dieta

Dziewczynki zadowolone pojechały do babci od strony ojca, więc teoretycznie mam czas na to, żeby więcej ćwiczyć... teoria swoje, a praktyka swoje... chodzą za mną wielkie niechceMISIE...
Niedziela, 3 lipca 2016 | 09:26:18 18. Dzień siedemnasty
Po wczorajszym niejedzeniu waga dzisiaj pokazała pół kilograma mniej :D Ja wiem, że jutro już nie będzie tak pięknie, ale miło zobaczyć niższą wagę.

Trening zrobiony. Wydaje mi się, że już było odrobinę łatwiej. W końcu ten magiczny trzeci dzień. Teraz powinno być z górki.

Ocho, chyba jakaś burza będzie. Albo upał albo burza. Czy nie mogłoby być tak w sam raz? 22-23 stopnie i słoneczko?
Poniedziałek, 27 czerwca 2016 | 08:58:24 Dzień 76
W ubiegłym tygodniu poszalałam w temacie zakupowym, mam 2 nowe sukienki z Orsaya... jedną w rozmiarze 42, a drugą 40 :D :D :D waga stoi w miejscu, ale cóż ma innego zrobić skoro wczoraj był normalny obiad u mamy, a przy wieczornym meczu 2 kawałki pizzy u siostry :(

Dziewczynki na 4 dni pojechały do moich rodziców, mam trochę więcej czasu dla siebie, więc oprócz zwyczajnych obowiązków mam nadzieję na większą motywację do ćwiczeń :)

Miłego tygodnia, pozdrawiam Czytajacych
Wtorek, 21 czerwca 2016 | 08:13:18 Wracam do pionu
Wczoraj wróciłam do diety i wypiłam tyle płynów ile należy. Dzisiaj waga pokazuje 700 gram mniej, więc jeszcze nic straconego :).

Dzisiaj mecz, więc albo będę prasować przy transmisji, albo jeździć na rowerze :)
Poniedziałek, 20 czerwca 2016 | 09:43:29 Kara bywa sroga
No to moje folgowanie weekendowo przyniosło mega plon... mam 2 kg do przodu... :(

Biorę 4. litery w troki i trzymam się ściśle diety, bo za chwilę kolejne urodziny... wykończą mnie tymi tortami i pysznym jedzeniem, a moja wola po tak długim trzymaniu się w ryzach słabiuteńka ;)

Dzisiaj korekta kg i ustalam nową dietę od jutra, żeby w terminie się zmieścić.

Pozdrawiam Czytających.
Sobota, 18 czerwca 2016 | 10:13:03 Pierwszy sukces!
Wczoraj wpisałam w kontrolera waga a dziś potwierdzam - mój pierwszy kilogram spadku wagi zanotowany i potwierdzony. W rzeczywistości jest to więcej niż kilogram, bo wpisałam o 700 g niższą wagę na początku diety. Miałam zużytą baterię w wadze, więc podałam wartość sprzed tygodnia, nie wiedząc, że w kilka dni przybrałam przeszło 0,5 kg. Mogę z czystym sumieniem zapewnić, że od początku diety mam spadek o dokładnie 1,7kg. A to już coś!

Nareszcie organizm zaskoczył. Z tej uroczystej okazji wczoraj w nocy piekłam sobie inny chleb bezglutenowy z mąki jaglanej, ryżowej, gryczanej i tłuczonych gotowanych ziemniaków. Trochę się kruszy, więc coś źle zrobiłam. Już tak nie czuć tej gryki, zaczęła mi wychodzić bokiem... Możliwe, że będę szukać innych przepisów na chleb, w których coraz mniej będzie mąki gryczanej. Wolę sobie upiec, niż kupować nie wiadomo co w sklepie. Zwykły chleb też piekłam jakiś czas sama, ale gdy objawy Hashimoto nasiliły się, zaczęłam opadać z sił i depresja mnie wzięła w swoje obroty, odechciewało mi się wszystkiego.

Mam jeden wielki problem. Pochodzę z czasów, kiedy często podawano sobie przepisy na różne ciasta, czekolady, ciasteczka z płatków owsianych itp. Ilości podawano w szklankach, łyżkach, łyżeczkach a teraz wszystko w gramach. Gubię się! Czy jest możliwe podawanie w przepisach ilości wg starych metod? Z przelicznikami zawsze miałam problem. W ogóle z matmą jestem na bakier, mimo iż zdałam kiedyś tam trudną maturę z matmy, egzaminy wstępne z matmy na ekonomię i potem egzamin już na ekonomii. Nic z tego nie rozumiem a intuicja nie zawsze jest nieomylna... Pomocyyyy!!!
Wtorek, 14 czerwca 2016 | 06:24:23 Maleńko z wagi
Jak to przy hashimoto, niewielki mam osiąg. Tylko 0,5 kg. Mam dużą huśtawkę wagową. Czas mi ucieka, dochodzi mi stres zakupowo-gotowaniowy i chociaż trzymam się tabel, niestety mam czasami napady niekonrolowanego głodu. Zwłaszcza wieczorem. Przy tym wszystkim wczoraj wracając z jogi zahaczyłam o sklep. Dziewczyny zobaczyły mnie w leginsach i obcisłym podkoszulku i od razu skomentowały, że schudłam. No cóż, masa tłuszczowa zmienia się w masę mięśniową (czuję to wyraźnie) i może to powodować taki złudny efekt, bo waga stoi lub nieznacznie spada.

Nie poddaję się jednak, cały czas walczę!
Czwartek, 9 czerwca 2016 | 09:08:48 Dzień 58
Uległam pokusie i wskoczyłam na wagę :) Dzisiaj 0,5 kg mniej...

Jutro szykuje się duże naruszenie diety ponieważ o 18 kolacja na Gali...

I wrzuciłam zdjęcie z dzisiaj... :)
Niedziela, 5 czerwca 2016 | 19:15:15 Zachciało się babie szafy
Udało mi się kupić w jednym z popularnych sklepów z meblami wysoką szafę na przedpokój. Wcześniej za szafę "robiła" otwarta garderoba, poziomy drążek na dwóch pionowych drążkach a na dole kółka. wszystko się kurzyło, a czasami wyglądało jak wielki totalny bałagan.. oprócz kurtek na wieszakach, szaliki, parasolki...
Znalazłam promocję, zamówiłam dowóz, brat miał przyjechać pomóc wnieść i złożyć.
Ponadto w tygoniu z innym popularnym sklepie była promocja bez Vat, więc dokupiłam do mebli w pokoju komodę. Premia w pracy była, więc można było poszaleć.

W piątek przyjechała komoda. Przytargałam wszystko do góry sama i zaczęłam składanie... zmęczona, zła i upocona powiedziałam dość po dwóch godzinach... złożyłam tylko ramę i jedną szufladę, ale było późno więc zostawiałam na rano resztę...

W sobotę przy pomocy płaskiego śrubokręta i tłuczka do mięsa, bo przecież nie mam nic... tata zazwyczaj wszystko robi, więc narzędzi innych nie posiadam... złożyłam komodę, która ma dwie szafki i 4 szufladu... szczęśliwa i dumna z siebie...

Brat się spóźniał bo wylądował na Sorze z powodu zapalenia oka a tu telefon że jest na dole szafa...

Zabrałam dziewczynki, żeby trzymały drzwi, wtargałam sama 3 z czterech paczek do windy... czwartej nie dałam rady.... 220 wysokości i ponad 43 kg to zdecydowanie za dużo dla mnie... na szczęscie miły sąsiad mi pomógł...

Brat przyjachał po godzinie (5 godzin czekał na przyjęcie przez lekarza) i zaczęliśmy składać... długo nam zeszło, ale efekt końcowy cieszy... dzisiaj po tej siłowni wszystko mnie boli, kręgosłup, kolana, nawet 4.litery... mam kilka siniaków na rękach i nogach, zadrapania jak po survivalu :)

Nie miałam siły jeździć na rowerze przez weekend, ale jutro mam nadzieję że znów zacznę...
Czwartek, 2 czerwca 2016 | 08:34:48 Dzień 51
Dziękuję za wczorajsze wsparcie i ustawienie do pionu :)

Czasami mam takie dni, że jak mówił Pawlak w filmie "Tylko siądź i płacz"... :)

Dzisiaj jest lepiej, jest Moc i uśmiech od rana

Pani Ania zaleca ważenie się raz w tygodniu, to będzie strasznie trudne ;)

Co do zwiększenia aktywności... bardzo bym chciała więcej, a jak mówią chcieć to móc...
Wczoraj na rowerze 5 km przejechane... :)

Miłego dnia, pozdrawiam Czytających
Środa, 1 czerwca 2016 | 08:47:25 Spada mi motywacja...
Dzisiaj kolejne ważenie myślę, "wczoraj tyle spadło sprawdźmy jak to wygląda dzisiaj"... I na wadze 89... what?! @#$#@#$ (tu niecenzuralne słowa padły)... Normalnie załamka, jaki ten mój organizm jest niereformowalny...

Czuję się ostatnio ociężała i mam problemy z przemianą... chyba zakupię siemię lniane, bo mimo dostarczonego błonnika potrzeba dodatkowej "miotły" do oczyszczenia się od środka... albo zwyczajnie znów zacznę pić kawę, która reguluje mi to co szwankuje ;)

Patrzę na moją siostrę, która chudnie 2,5 kg na tydzień a ja czasami przez tydzień nic i się dołuję... Wrrr nie lubię siebie takiej...

Widzę większą aktywność na blogach co mnie mega cieszy, zawsze raźniej się odchudzać z grupą wsparcia :)

Pozdrawiam :)
Poniedziałek, 30 maja 2016 | 08:50:21 Dzień 48 waga znów spada
Zważyłam się jak zawsze rano... i jakie to było miłe zobaczyć spadającą wagę o cały kilogram :)

Niektóre bluzki zaczynają być bardzo luźne, a wcześniej były opięte i eksponowały wystajacy brzuszek, "wałeczki" na plecach się zmniejszają, nogi coraz smuklejsze :)

Najlepsze jest to że jeszcze dwa lata temu ważyłam mniej niż dzisiaj i nie cieszył mnie taki wygląd. Mimo aerobiku na który wtedy miałam więcej czasu nie odnotowywałam znaczących spadków wagi. Prawda jest taka że jadłam normalnie i nikt mnie nie uświadomił, żeby połączyć wysiłek z dietą a przede wszystkim pić więcej wody w ciągu dnia...
Jak mówią człowiek uczy się całe życie :)
Sobota, 28 maja 2016 | 14:43:27 Tydzień pod znakiem małego sukcesu
Jest nieźle.
Przede wszystkim '6' z przodu chociaż nie ma powodów do dumy, ale wiadomo, że małe sukcesy motywują.
Jadę na dwa fronty i z VITALIA ćwiczę. Jest to niestety jedyna strona, która w jakiś sposób jest w stanie spowodowac, że jakkolwiek ruszę tyłek. Nienawidzę siłowni, klubów Fitness i wszystkich tych spendów pełnych spoconych ludzi obserwujących siebie nawzajem a w domu nudno i ciężko sie samemu zmotywować. Na razie mam 3 całogodzinne treningi za sobą. Pot leci z tyłka a zakwasów nie ma, więc ćwiczenia są fajne i mądrze zorganizowane.
Jeśli chodzi o dietę? Staram się trzymać 1500 kcl, ale nie płacze, jeśli jednego dnia (jak np. wczoraj) zrobie dwa pyszne dania i popije je winem więc zamknęłam dzień wynikiem 2000 kcl. Pamiętajcie, że coś trzeba z tego życia mieć ;)

Moj mały ale przyjemny grzech z wczoraj: krewetki w czerwonym pesto curry z mleczkiem kokosowym ;)
Środa, 25 maja 2016 | 14:17:49 Zaczynam kolejny raz !!!!
Cześć wszystkim,

nie wiem który już raz zaczynam swoją przygodę z odchudzaniem :(. Mój problem waga 76kg przy wzroście 168cm zaczął się jakieś 1,5 roku temu. Próbowałam przeróżnych diet , miałam również wykupioną dietę z Vitalii ale co z tego jak nie było konsekwencji no i lenistwo przezemnie przemawiało :( .

Mam jednak nadzieję i to wielką , że tym razem się uda :) .......Nie mam nadzieji tylko Tak BĘDZIE!!!!

Mój cel to 64kg !!!!
Wtorek, 24 maja 2016 | 08:18:21 Wreszcie mam baterię...
No to mam baterię, wczoraj specjalnie dotarłam do domu inną trasą... weszłam na wagę i jestem zdołowana, właśnie tak zdołowana... waga stoi w miejscu... Gdzie popełniłam błąd? Podejrzewam, że za bardzo modyfikuje moje posiłki i nie są one wystarczająco zbilansowane... Siostra wczoraj zrobiła mi opeer że tak zmieniam ciągle, bo skoro w diecie jest tak a nie inaczej to mam tak jeść, nawet jak tydzień od tygodnia nie będzie się różnił... usłucham... kurczaki kto by pomyślał, że będę słuchać młodszej siostry :)

Miłego dnia Drodzy Czytajacy :)
Sobota, 21 maja 2016 | 08:03:15 Jest lepiej!
Poprzedni wpis jest kumulacją z tygodnia, kiedy system nie pozwalał mi na umieszczanie wpisów. Zgłosiłam techniczną usterkę i kochani ludziska usunęli problem. Już jestem z Wami i mogę literacko opisywać swoje szczere przygody z dietą Hashi-szki.
Jak mnie zapewnialiście, początek był trudny, ale im dalej w las, tym lepiej, czarowniej i piękniej.
Dziś rano drgnęła waga! Mam 76,9kg! To zapowiedź dobrego, bo kiedy zgłaszałam się, miałam wagę 77 kg sprzed tygodnia. Potem musiałam wymienić baterę i taką wagę podałam. W pierwszym dniu diety zważyłam się i miałam 77,5 kg. Gdy dopadają mnie głody hipoglikemiczne, tyję szybko i na potęgę. Czyli mogę z czystym sumieniem napisać Wam, że od wtorku 17 maja do dzisiaj 21 maja schudłam 600 g i to duże dla mnie osiągnięcie! Dlaczego? Dotąd katując się i czasami głodując tyłam dalej. Przy diecie bezglutenowej (pierwsza moja w życiu bezglutenka) momentalnie zaczynam chudnąć, i to bez głodowania! Nie odczuwam napadów głodu, moja hipoglikemia zwolniła. Kto mi to może wyjaśnić? Lubię wiedzieć nieco więcej.
Piątek, 20 maja 2016 | 08:17:46 Dzień 37
Już chyba wiem po czym tak się źle czuje, mój "wspomagacz" prawdopodobnie tak na mnie działa... Dzisiaj nie wzięłam porannej porcji i zobaczymy jak będzie na wieczór... Chyba że to znów moje "kochane" nerki dają o sobie znać tak niepozornie, zmęczeniem i nudnościami, bo ostatnio też się tak zaczęło, oby nie...

Baterie do wagi nadal niekupione, nie mam po drodze do domu jakiegoś sklepu z takimi akcesoriami... a jestem ciekawa czy waga drgnęła, czy stoi, a może wzrosła tfu tfu tfu oby nie :)

Pozdrawiam Czytających :)
Piątek, 6 maja 2016 | 08:41:30 Dzień 24 - prawie kilogram w dół
Już się bałam, że zmiana diety wpłynęła na spadki wagi, przez kilka dni był totalny zastój, ale dzisiaj kolejne 900 gram w dół ufff, jak tak dalej będzie w przyszłym tygodniu zamienię 9 na 8 z przodu przy wadze :)

Bilan jest niezły :) byle do przodu

Wczoraj usłyszałam, że promiennie wyglądam, że to nowa Katarzyna itp.

Fajne uczucie... oczywiście gdzieś tam z tyłu głowy jest świadomość, że mogę nie wytrwać, że wrócę do starych nawyków, ale odsuwam te myśli jak najdalej...
Czwartek, 5 maja 2016 | 08:45:53 Dzień 23
Mały spadek wagi a jak szalenie cieszy :) dzisiaj 300 gram w dół, po zastoju spadek.

Koleżanki w pracy widzą, że schudłam mimo iż oglądają mnie codziennie, a mama niby nie zauważyła różnicy, dzięx mamuś za takie budujące wsparcie.

W tym tygodniu codziennie mam inny obiad, więc każdego wieczoru gotowanie, na szczęście posiłki robi się szybko co mnie bardzo cieszy...

Mam problem ze znalezieniem niektórych składników, zazwyczaj zakupy robię w Lidlu, a tam nie ma wędzonego pstrąga... Muszę wymienić rybkę lub poszukać...

Pozdrawiam czytających :)

Środa, 4 maja 2016 | 09:12:16 Dzień 22
Waga spada bardzo powoli...

W sumie po 3 tygodniach jest 5 kg w dół. Wynik bardzo fajny, ale zawsze mogłoby być więcej :)

Czuję się lepiej, są dni że energia mnie rozpiera, a czasami jestem wykończona maksymalnie... podjadanie za mną już nie chodzi, mimo iż wieczorne gotowanie rozbudza zmysły, tym bardziej że ostatni posiłek był po 17...

Wtorek, 26 kwietnia 2016 | 09:01:42 Dzień 14
Wczoraj odwiedziła mnie moja przyjaciółka, z którą widzę się regularnie i zauważyła efekt mojego odchudzania... Mówi, że widać na twarzy że schudłam no i moja oponka jest mniejsza :) a spadek narazie niewielki bo tylko 4 kg :)
No i powiedziała, żebym nie stawała na wadze codziennei bo będę zdemotywowna, więc za jej radą dzisiaj nie wyciągnęłam wagi... nie będę się stresować niepotrzebnie :)

Pozdrawiam czytających :)
Piątek, 22 kwietnia 2016 | 08:06:14 Dzień 10...
Wróciła energia... zapał i uśmiech :) bye bye @

Wczoraj wskoczyłam na rowerek stacjonarny przejechałam lekko 5 km, gdyby nie fura prasowania pojeździłabym jeszcze... znów czuję że mogę wszystko, że mi się chce, że wiem po co jestem na diecie...

Gotowanie znów jest przyjemne, pachnąca pysznie babka piaskowa wcale nie kusi

Waga na razie bez zmian...
Wtorek, 19 kwietnia 2016 | 08:43:15 Dzień siódmy... kolejny spadek wagi
Dzisiaj czuję się fatalnie, ale to z racji @... myślałam, że będę miała zastój wagi lub nawet wzrost, a tu dzisiaj 1,5 kg mniej na wadze... Radość niesamowita...

Zauważyłam ponadto, że lepiej się czuję tzn. mniej nwerwoa jestem, mniej zmęczona, mam więcej energii i częściej się uśmiecham...

Czy widać po ubraniach że schudłam usłyszałam dzisiaj pytanie, tak coś widać... bluzki są mie opięte, spódnica dopiero niedawno kupiona trochę luźniejsza :)
Sobota, 16 kwietnia 2016 | 09:28:50 Dzień czwarty... waga spada
Wstałam rano i poczułam się szczuplejsza w talii hahaha czy to możliwe? poszłam się z ważyć i widzę kolejny kg mniej... Czy to możliwe? Znów sprawdziłam kilka razy, ale waga pokazywała nadal ten sam wynik... jakby to powiedziała moja młodsza córka "Ale czad"...

Czuję się super, dzisiaj śniadanie o innej porze bo dzień weekendowy więc można pospać dłużej... za chwilę wciągnę się w wir pracy więc nie poczuję kiedy czas ucieka i będzie drugie śniadanie... Czy Wy też odliczacie czas do następnego posiłku? mam nadzieję że tak będzie tylko na początku...

Wczoraj sama siebie wodziłam na pokuszenie.. upiekłam ciasteczka dla dziewczynek... było dużo lukru i kolorowe posypki... jestem z siebie dumna nie ugryzłam nawet kawałka mimo iż uwielbiam :)

Miłej soboty :)
Poniedziałek, 1 grudnia 2014 | 16:56:09 Jest sukces, a właściwie sukcesik :-)
Moje Kochane, po tygodniu diety - 0,8 kg!!!! :DDDD
Jestem zmotywaowan do dalszej wali. Kto jest ze mną? Jak Wasze postępy?