Proszę czekać,
trwa ładowanie danych.

Diet map





Poniedziałek, 7 stycznia 2019 | 13:03:33 waga spada
Cudownie zobaczyć na wadzę niższe wartości. Dieta cukrzycowa chyba mi służy bo czuję się w miarę i posiłki są smaczne. czasami robię 2 takie same dni... zobaczymy jak będzie dalej i jakie wyniki będą.
Czwartek, 27 grudnia 2018 | 08:52:51 i po świętach
Niestety okres świąteczny to zły okres na odchudzanie i diety, jadłam normalnie to co mama zrobiła, byłoby jej przykro gdybym przyjechała z pudełkami, myślę że niestety od nowego roku będzie powrót na dietę, ale od 7 stycznia niedaleko otwiera się nowa siłownia na którą mam już karnet więc mam nadzieję na szybszy efekt
Poniedziałek, 17 grudnia 2018 | 13:03:49 popłynęłam
No to w weekend popłynęłam z jedzeniem

Zaczęło się od wigilii w pracy, cały dzień celowo mało jadłam, ale obiadokolacja była przepyszna, do tego tort urodzinowy szefowej, bezowy... rewelacja

w weekend remoncik i pizza przyszłabo nie było czasu na gotowanie...

Za tydzień święta... ja chyba naprawdę od stycznia dopiero zacznę, inaczej to nie ma sensu... krok do przodu 2 do tyłu...

Staram się trzymać... chociaż to trudne bywa...

Dziękuję za komentarze, niestety na dietmap tak jest że mało aktywnie..

Pozdrawiam
K.
Środa, 12 grudnia 2018 | 08:01:24 Pogoda mnie dobija
Jak w temacie pogoda jest fatalna, deszcz, ciemno ponuro i zimno... gdzie jest śnieg?

W poniedziałek byłam w pracy 11 godzin tak w ramamch promocji i nie zrobiłam zakupów, wczoraj zmarzłam w drodze do domu i już nie chciałam chodzić po sklepie, i przędę z czego mam jakieś dania...
Czuję że odbije się to na wadze, zawsze jak modyfikuje jest niekorzystny efekt moich eksperymentów...
miałam iśc na trening powięziowy ale tak zmokłam że sobie odpuściłam, lista na dziś wydrukowana i jest plan na zakupy...

Niech mnie ktoś przytuli jak mówił osioł ze Shreka...

Pozdrawiam K.
Czwartek, 6 grudnia 2018 | 11:54:11 1,5 kg w niecały tydzień
I zaczyna się radocha ze spadających kilogramów... rano wprawdzie człowiek średnio zadowolony bo pudełka szykuje, ale skok na wagę i jest uśmiech... jest moc... wiem że się uda schudnąć, przecież robię to dla siebie, dla swojego zdrowia, podniesienia samej sobie poczucia własnej wartości, i dla moich kochanych córek.

Pozdrawiam Czytających... jeżeli ktoś w ogóle czyta ;)

K.
Wtorek, 4 grudnia 2018 | 08:33:18 Jest dobrze
4 dzień diety i jest ok, jem nie mam na razie zachciewanek mimo że @ się zbliża.

Nie mam manii skakania na wagę, a to jest plus bo ostatnio mnie to mocno demotywowało.

Na forum i blogach widzę cisza, niewiele się zmieniło. Tylko Pani Ani brak... :(

Pozdrawiam

K.
Niedziela, 2 grudnia 2018 | 19:52:17 Kolejny powrót, tym razem na dłużej...
Dzień dobry

Dawno nie zaglądałam, ostatni abonament wygasł dawno temu...

Z przyczyn różnych, które zapewe są wymówkami wróciłam do wagi sprzed poznania DIETMAP

Zaczne kolejny raz... ale od początku

Przed moimi urodzinami robiłam rutynowe badania... i okazało się, że mam glukozę powyżej normy... a do tego obniżone THC... dostałam skierowanie na dodatkowe badania w tym usg tarczycy i krzywą cukrową

USG udało się zrobić szybko i okazała się, że mam 3 guzy na tarczycy w tym dwa powyżej 3 cm i potrzebna jest biopsja... świat mi zawirował na tę wiadomość... jeszcze w gabinecie między łzami wydobyło się ze mnie "o kuffa"... lekarz wyrozumiały i po moim przepraszam mówi to zrozumiałe, ale proszę się nie martwić na zapas... 90 % guzów jest łagodna...

Zrobiłam biopsję, poczekałam jak na szpilkach na wynik i na 2 dni przed 34. urodzinami okazało się że zmiany są łagodne, wczorajsza wizyta u endokrynologa uspokoiła mnie na tyle że wystarczy na razie obserwować, powtórzyć musze wyniki z krwi i będziemy działać

Niestety krzywa cukrowa nie jest tak optymistyczna. Mam nieprawidłową glikemię na czczo... z nadmiarem cukru organizm sobie radzi, niestety na czczo nadal powyżej normy

Wizyta u diabetologa i decyzja.. w moim wieku odchudzamy się naturalnie i zwiększamy aktywność... jak nie będzie efektu dostanę Metforminę...

Stwierdziłam, że wracam do "mojej" Kochanej Pani Ani i Dietmapowej rodziny... udało się raz uda kolejny, a skoro mogę za chwilę mieć cukrzycę to ostatni dzwonek na poprawę BMI i stylu życia

Proszę o wsparcie, ogromne, nadal jestem sama i na pewno nie raz będę się łamać

Jestem na diecie wygodnej, żeby gotować na 2 dni... dr kazał zejść do 1600 kcal i wykluczyć wysoki indeks glikemiczny w produktach...

Pozdrawiam

K.

Poniedziałek, 16 stycznia 2017 | 09:06:28 Znów jestem poniżej 90
Już raz tryumfowałam, że się udało zejść poniżej 90, ale tym razem udało się to zdecydowanie szybciej.

Zaobserwowałam, że boczki już nie odstają jak ubiorę rajtki i spódnicę, znów zaczynam mieć fajne kształty... Jejku zapomniałam jak to cieszy.

Zdrowie lepiej, sobota przeleżana w łóżku. Trochę proszków i herbata z miodem.
Moje dziewczynki jeszcze kaszlą, ale dr mówił że osłuchowo jest ok, więc jeżeli powinno na dniach się wyciszyć wszystko :)

Miłego poniedziałku
Piątek, 13 stycznia 2017 | 09:14:58 30. dniowe wyzwanie fitness
Zmotywowałam się do ćwiczeń.. robię to małym krokami, ale mam nadzieję że dzięki temu nie odpuszczę.

Zainstalowałam aplikacje z 30 dniowym wyzwaniem fitness i małymi krokami realizuję zadania na każdy dzień.

Poza tym mnie dopadło mnie jakieś coś grypopodobne... siedzę w pracy z cieknącym nosem i kaszlem męczącym, ale na weekend mam nadzieję się wykurować.

Pozdrawiam
Środa, 4 stycznia 2017 | 09:07:55 3 kg mniej w tydzień
Jestem na diecie tydzień i waga spadła o 3 kg. Wpływ miał na to na pewno kończacy się @. Woda zeszła z organizmu więc zmiana na wadze cieszy. Brzuch odstawał bardzo jak balon, a teraz znów regularność spowodowała, że nie jestem taka okrągła :).
Standardowo mieszam trochę w diecie, ale dlatego że lubie różnorodność w posiłkach.

Znów tu straszna cisza :)

Pozdrawiam Czytających. K.
Poniedziałek, 2 stycznia 2017 | 10:49:37 Z Nowym Rokiem, zdrowym krokiem :)
Hello Moi Drodzy,
Po mega długiej przerwie z zapasem dodatkowych kilogramów wracam znów do walki...
Zadziało się dużo u mnie w życiu prywatnym, które wpłynęły na moją nieobecność i odejście od diety, ale wybaczcie nie będę opisywać szczegółów.
Kilka dni temu wróciłam do Dietmapowego planu żywieniowego i rozpoczynam kolejny raz.
Będzie pewnie ciężko, ale co tam, kto nic nie robi nie upadnie żeby wstać i odnieść później sukces ;).
Pozdrawiam serdecznie
K.

Poniedziałek, 19 września 2016 | 08:48:44 Nienawidzę poniedziałków...
Ile to razy tak pomyślałam, ale dzisiaj jest jakieś apogeum... Mała Mała kaszlała w nocy, wlałam w nią kilka syropów i posłałam do szkoły. Wcześniej poszłyśmy do rejestracji, bo przecież przy poniedziałku to się nie dodzwonię. Przed nami ponad 30 osób, istne szaleństwo. Wizytę oczywiście muszę umówić na po pracy i pani mówi, że już wszystko po południu do pediatry zajęte... no jak to, przecież nie słyszałam żeby ktoś się do tej dr rejestrował... no nic biorę pierwsze wolne i pytam do której jest dr...

Dziewczynki za ręce i lecimy do szkoły bo ja za 10 minut pracę zaczynam... Po drodze okazuje się, ze mam dziursko w rajstopach (zaczęło się) i wyglądam jak dziewczyna rockmana... tylko symetrycznie na drugiej taką zrobić i oczka wielkie rozciągnąć... Buziaki dzieciom pod szkołą, uważajcie na siebie, bądźcie grzeczne, standardowe txty z rana i biegiem na autobus... jest już 8 w pracy poinformowani, że się spóźnię chwilę...
Jedzie autobus - fantastycznie, przy przystanku dziura i kałuża... dostałam dwie salwy... mam całe mokre nogi, dobrze, że tylko do kolan...
Fantastycznie zaczął się dzień, co dalej? :)

Dietowo różnie, pilnuję pór posiłków, ale nie jest wg rozpisu tylko co akurat "wpadnie" mi w oko...
Nie ważę się...

Miłego Poniedziałku mimo wszystko :) myślę, że mój nie będzie taki zły ;)
Wtorek, 6 września 2016 | 08:55:00 Kolejny "nowy początek"
Zaczynam od nowa walkę o chudszą siebie...

Wylałam morze łez i chyba to pomogło, dzisiaj nastrój całkiem dobry... Co nas nie zabije to wzmocni...

Daję sobie czas do świąt... zobaczymy czy będę super szczupła na zdjęciach przy choince ;)

Analizowałam wczoraj czy zapisać się do klubu fitness, musze na spokojnie zobaczyć jak się ułoży rok szkolny i próby... czeka mnie komunia starszej córki...

Pozdrawiam Czytających
Poniedziałek, 5 września 2016 | 09:47:07 Poniedziałkowo
Dzisiaj byłam u Pani dr. Wyniki są bardzo dobre, dostałam tylko tab. żeby wysterylizowć nerki i za miesiąc do kontroli

W sobotę wybrałam się z dziewczynkami do siłowni, dziewczynki były na zajęciach dla dzieci ja zostałam oprowadzona po siłowni i salach fitness. Trochę poćwiczyłam na urządzeniach. Zostałam zbadana specjalną maszyną stwierdzajacą gdzie mam tłuszczyk itd. zdecydowanie za dużo waży tłuszcz, ale mięśnie ważą ok. Za małe nawodnienie organizmu.
Generalnie wszystko rewelacyjnie tylko, że aby dojechać tam potrzebujemy wyjść o 9 żeby zdążyć na 10 się przebrać itd. Nie wiem czy opłaca mi się finansowo zobowiązać na rok... muszę poszukać bliżej...

Motywacyjnie bardzo słabo... Za dużo staram się ogarnąć sama i mimo iż przekonuję sama siebie, że dam radę, nie daję... do tego osoba, której pozwoliłam do siebie się zbliżyć niespodziewanie mnie odrzuciła... nie chcę się rozpisywać o moich problemach... generalnie jest słabo z moją chęcią do czegokolwiek... a najłatwiej mi szukać pocieszenia w jedzeniu... wiem że tak nie można, że za dużo wysiłku włożyłam w to co mam żeby przez "faceta" zażerać smutek, ale co z tego jak mam takie głupie serce... płaczę i jem bo jestem nieszczęśliwa, a później jeszcze płaczę że znów zażeram smutek... wariactwo... eh
Środa, 31 sierpnia 2016 | 08:41:57 odpuściłam...
No dobrze, wakacje właśnie mijają, dzisiaj odbieram dziewczynki... był taki genialny plan na wakacje, ile to ja miałam kilometrów na rowerze zrobić a ile ćwiczeń...

waga stoi w miejscu... pilnuję się jeden tydzień drugi odpuszczam... więc nie ma co się dziwić...

dużo kalorii pustych wciągam i nie mam wyrzutów sumienia... wszystko przez moje wahania nastrojów... muszę znaleźć inną metodę na smutki niż sorbety :)

do tego od kilku dni notoryczne zmęczenie i migreny powodują, że po powrocie z pracy kładę się do łóżka...

nerki bolą niemiłosiernie, więc do porannego śniadania leki rozkurczowe i przeciwbólowe, a wieczorem do kolacji... w pt robię wyniki... odmiedniczkowe zapalenie nerek najprawdopodobniej znów uderzyło...

Jutro rozpoczęcie roku i powrót do kieratu... Może znajdę większą motywację...


Miłego dnia Drodzy Dietmapowicze
Wtorek, 16 sierpnia 2016 | 14:26:47 powrót do rzeczywistości
I 2 tygodnie zlecaiły, dzisiaj już w pracy i szok purlopowy jest straszny...

Wagowo bez zmian... nie mogę zejść poniżej tych nieszczęsnych 87 kg :(
Piątek, 5 sierpnia 2016 | 10:31:20 Urlop
Wypoczywam na słońcu nad basenem w lesie. Jest cudownie. Woda ciepła, słońce praży. Staram się trzymać diety, ale mam trochę utrudnione warfunki ze względu na 1 palnik w kuchence, brak sklepu w pobliżu itp.
Słoneczne pozdrowienia
Poniedziałek, 25 lipca 2016 | 08:43:26 Dzień 105
Halo Dietmapowicze! Gdzie są wszyscy? Już na urlopach? cisza i spokój na blogach.

Znów mi padła bateria w wadze, ale może to i lepiej... złamałam się znów w ubiegłym tygodniu. Nie powinnam chodzić na zakupy sama i nie powinnam jeść poza domem zdecydowanie.

W sobotę byłam u rodziców i przeleżałam pół dnia na leżaku... spiekłam się ale i humor mi się poprawił od słońca...

Włosów gubię coraz więcej. Kupiłam kurację wzmacniającą tzn. szampon, balsam i ampułki i niestety czuję że suplementacja będzie potrzebna do wdrożenia jak najszybciej... po czesaniu mimo odżywki z grzebienia wyciągam garść włosów :( mam grzebień typowy do mokrych włosów, więc szeroki rozstaw zębów...

Pozdrawiam Czytających :)
Wtorek, 19 lipca 2016 | 08:57:18 Dzień 99
Waga bez zmian... spada lub rośnie ale to wszystko w granicach 200 gram... masakra...

Gubię włosy w ilościach hurtowych... przeczeszę palcami i wyciągam kilka sztuk, kitka to mysi ogon... przerażające jest to dla mnie bo jeszcze chwila i będę miała prześwity... po czesaniu to normalnie kłębek z grzebienia ściągam... co robić?
Wiem, że rozjaśnianie osłabia włosy, ale żeby aż tak? nigdy wcześniej nie miałam takiej sytuacji... tym bardziej, że farbę nakładam raz na 1,5 miesiąca i tylko na górę, żeby już dołu nie rozjaśniać... używam dobrych szamponów... czego mi brakuje? :(
Piątek, 15 lipca 2016 | 09:31:26 Dzień 94
Nowy sprzęt nieprzetestowany... ręce mi opadają na samą siebie, ale ciągle nie wracam bezpośrednio do domu... mam więcej czasu bo nie ma dzieci, ale wracam później, bo ciągle coś :) wczoraj pokręciłam hh

Trzymam się dzielnie planu dnia, waga raz spada raz rośnie... efekt @ zapewne....

Z plusów jakie zaobserwowałam, zamiast kupować bluzki w rozmiarze L muszę kupować M :)

Pozdrawiam Czytających
Środa, 13 lipca 2016 | 08:11:01 Dzień 92
Jem jak Dietmap przykazuje, żadnych odstępst chociaż pokus wiele na około...

Wczoraj byłam w kinie z bratem wszędzie pachniało popcornem i naczosami z sosem serowym mmmmmm ale byłam silna i na pytanie brata czy on może coś sobie zmówić powiedziałam, że spoko dam radę :)

Zakupiłam małe hantle do ćwiczeń i taśmę gimnastyczną, była tylko czerwona, chyba medium... dzisiaj mam zamiar poużywać tego sprzętu z płytą Shape'a.

Wagowo bez zmian, ale mój organizm się musi znów przestawić na regularność i dietmapowe jedzonko ;)

Pozdrawiam Czytających
Poniedziałek, 11 lipca 2016 | 08:24:32 Dzień 90 - podsumowanie 3 miesiąca
Kto śledzi mój blog regularnie ten wie, że szału nie ma.

Poniosłam totalną porażkę i tak naprawdę dzisiaj zaczynam nowy start. Jest jak na początku diety, ponieważ złamałam dietę i wszystkie możliwe zakazy tyle razy, że muszę zacząć wszystko od nowa.

I to nie chodzi o to, że jadłam bez ograniczeń, ale jednego dnia złamałam dietę, a drugiego starałam się zgubić to co przybrałam... do tego doszedł stres związany z pracą i sprawami takimi moimi i poszło... niestety ja stres zajadam i nieważne ile wody wypiję ciągle jestem głodna

Waga na dziś 87 kg, czyli tyle ile 30 dni temu... :(

Piątek, 8 lipca 2016 | 08:41:35 Dzień 87
Postanowione, poniedziałek będzie 1 dniem kolejnej walki... trzeci miesiąc zawaliłam, przyznaję się bez bicia... chociaż powinnam dostać wpier... żeby się ogarnąć :(

Wczoraj pokręciłam hh, brzuch już się chyba przyzwyczaił do "obijania" bo nie ma żadnych siniaków

poniosłam porażkę w czerwcu... bardzo bolesną... podsumowanie po weekendzie :(
Czwartek, 7 lipca 2016 | 10:24:21 SHAPE
No dobra, zmotywowałam się, mam nadzieję że nie na chwilę... zakupiłam magazyn SHAPE z ćwiczeniami Natalii Gacka i wczoraj trochę poćwiczyłam, nie był to cały terning bo wydolnościowo nie dałam rady, ale to postęp...

Miałam się zapisać na fitness obok mnie, ale finansowo nie wydolę i wolałam zakupić płytkę...

Wtorek, 5 lipca 2016 | 13:15:57 Obiad w pracy
Obiecałam kiedyś, że pokażę Wam jak wygląda mój obiad w pracy :)

zawiera lokowanie produktów :)
Wtorek, 5 lipca 2016 | 12:15:07 Dzień 84
Czuję się jak na początku diety... chodzę głodna i głupoty mi w głowie, a to skubnę dodatkowy owoc, a to garść migdałów...

każde złamanie diety spowodowało zaburzenie w odchudzaniu, z jednej strony jestem zła z tego powodu, że tak łatwo ulegam pokusom... a z drugie rozgrzeszam się... tak właśnie tak szukam tanich wymówek...

wypiłam już prawie dwa litry wody, a gdzie do końca dnia? :(
Poniedziałek, 4 lipca 2016 | 10:17:28 Dzień 83
Okazało się, że mam pustki w lodówce, jak ja to zrobiłam? nie wiem... obiad tworzony trochę na oko z tego co było

Waga jaka jest każdy widzi... eh masakra...

W sobotę zjadłam tylko śniadanie i piłam dużo płynów, na urodzinach głównie sałatki, ale oczywiście tort i 3 drinki również były... wszystko wyszło mojej Siostrze przepyszne więc nie dało się inaczej

Wczoraj trochę karny dzień, więc kalorycznie myślę mniej niż przewidziała dieta

Dziewczynki zadowolone pojechały do babci od strony ojca, więc teoretycznie mam czas na to, żeby więcej ćwiczyć... teoria swoje, a praktyka swoje... chodzą za mną wielkie niechceMISIE...
Piątek, 1 lipca 2016 | 17:46:38 Dzień 80
Wolne mi nie służy, zawsze jem nieregulanie, niestety nie mam aplikacji w telefonie, więc nic mi nie przypomina o posiłku... staram się pilnować ale zawsze coś wypadnie...

Za 10 dni mija trzeci miesiąc, a moja waga tylko minimalnie drgnęła, jutro kolejna impreza z tortem eh...

Z dobrych wieści strój kąpielowy leży rewelacyjnie, brzuszek nie wystaje, boczki są ale coraz mniejsze, spodenki z zeszłego roku, które bardzo opinały luźne w pasie... dla takich momentów chce mi się złapać hula hop i kręcić nim z uśmiechem
Środa, 29 czerwca 2016 | 08:06:30 Dzień 78
Wagowo bez zmian, ale już coraz mniej mnie to rusza, lepiej się czuję w ubraniach więc pewno obwodowo się zmieniam... ćwiczyłam kręcenie hh w obie strony i wczoraj wyszło... za to dzisiaj mam kilka siniaków hahaha dobrze, że to nie to z wypustkami, bo przy mojej tendencji do powstawania sińców byłabym cała fioletowa w talii :)

Miłego Dnia Drodzy Czytajacy :)
Wtorek, 28 czerwca 2016 | 08:12:17 Hula Hop
Natchniona wypowiedziami dziewczyn, głównie Scorpionowej, pożyczyłam od siostry hula hop. Nie jest to takie z wypustkami, ale ciężkie gimnastyczne... wieczorem jak w miarę poogarniałam zrobiła dużo miejsca i zaczęłam kręcić... nie wiedziałam, że to takie trudne... jak byłam dzieckiem kreciło się godzinami na luzie, a tu ciężar większy obwodowo równie... ale po kilku próbach się udało pokręcić nawet minutę hahaha

No i właśnie mam pytanie... czy naprawdę trzeba kręcić w dwie strony? umiem tylko w jedną i to jeszcze nieporadnie

Wagowo bez zmian... czerwiec będzie bez efektów :(
Poniedziałek, 27 czerwca 2016 | 08:58:24 Dzień 76
W ubiegłym tygodniu poszalałam w temacie zakupowym, mam 2 nowe sukienki z Orsaya... jedną w rozmiarze 42, a drugą 40 :D :D :D waga stoi w miejscu, ale cóż ma innego zrobić skoro wczoraj był normalny obiad u mamy, a przy wieczornym meczu 2 kawałki pizzy u siostry :(

Dziewczynki na 4 dni pojechały do moich rodziców, mam trochę więcej czasu dla siebie, więc oprócz zwyczajnych obowiązków mam nadzieję na większą motywację do ćwiczeń :)

Miłego tygodnia, pozdrawiam Czytajacych
Wtorek, 21 czerwca 2016 | 08:13:18 Wracam do pionu
Wczoraj wróciłam do diety i wypiłam tyle płynów ile należy. Dzisiaj waga pokazuje 700 gram mniej, więc jeszcze nic straconego :).

Dzisiaj mecz, więc albo będę prasować przy transmisji, albo jeździć na rowerze :)
Poniedziałek, 20 czerwca 2016 | 09:43:29 Kara bywa sroga
No to moje folgowanie weekendowo przyniosło mega plon... mam 2 kg do przodu... :(

Biorę 4. litery w troki i trzymam się ściśle diety, bo za chwilę kolejne urodziny... wykończą mnie tymi tortami i pysznym jedzeniem, a moja wola po tak długim trzymaniu się w ryzach słabiuteńka ;)

Dzisiaj korekta kg i ustalam nową dietę od jutra, żeby w terminie się zmieścić.

Pozdrawiam Czytających.
Piątek, 17 czerwca 2016 | 08:43:57 Dzień 66
Waga stoi w miejscu... standard kolejny, chyba już się przyzywczaiłam, że jak spadnie to nagle :)

Wczoraj podczas meczu jechałam rowerkiem i mam kolejny rekord 13 km :)

Jutro kolejne naruszenie diety, mój brat ma 18. :) ciężki ten czerwiec :)

Pozdrawiam Czytających
Wtorek, 14 czerwca 2016 | 08:25:38 Dzień 63
Czuję się dzisiaj ciężko, pełna jak balon, chyba przez tę wstrętną @ woda się zatrzymała.

Wczoraj przejechałam 12 kilometrów i co najlepsze zamiast być zmęczoną miałam więcej energii :)

Dzisiaj znów darmowa domowa siłownia, tym razem kanapę muszę wytaszczyć z mieszkania, a przyjedzie nowa-stara od siostry, jest większa zdecydowanie wygodniejsza i nowsza :) jeszcze siniaki nie poschodziły, a jak znam siebie nabawię się nowych hehehe

Pozdrawiam Czytajacych :)
Sobota, 11 czerwca 2016 | 15:09:01 Dzień 60 - drugi miesiąc za mną
Pora na małe podsumowanie po 2 miesiącu.

Jestem na diecie wygodnej i 4 posiłki w ciągu dnia.

Waga wyjściowa 98 a dzisiaj 87 :)

Więc po dwóch miesiącach mam 11 kg mniej. :) :) :)

W pierwszym miesiący 6 w drugim 5.

Mimo narzekań na zastoje wagi i braku motywacji jakjest taka sytuacja waga spada. :)

Dziękuję za wsparcie podczas tych 60 dni i liczę na dalsze bo jeszcze trochę przede mną :)

*****************************************************************************

A teraz czas na małe podsumowanie wczorajszej Gali. Wrzuciłam zdjęcie jak jechałam na imprezę :)

I Asiu dziękuję za miłe słowa :)

Wyszykowała się u siostry i to ona zrobiła mi foto :)

Usłyszałam wiele miłych komplemetnów i miałam przyjemność porozmawiać z Jarosławem Kuźniarem :) foto oczywiście też z nim mam :) :) :)

Złamałam chyba wszystkie zasady diety, ale i tak starałam się pilnować z ilością jedzenia. Nie jadłam tortu bo nie miałam ochoty mimo iż uwielbiam. Wytańczyłam się i po 4 wróciłam do domu :)

Czwartek, 9 czerwca 2016 | 09:08:48 Dzień 58
Uległam pokusie i wskoczyłam na wagę :) Dzisiaj 0,5 kg mniej...

Jutro szykuje się duże naruszenie diety ponieważ o 18 kolacja na Gali...

I wrzuciłam zdjęcie z dzisiaj... :)
Wtorek, 7 czerwca 2016 | 08:55:50 Nie mam co na siebie ubrać...
... tak po przestudniowaniu zawartości szafy mówi większość kobiet :)

W piątek mam uroczystą galę w pracy. Dogadałam się z siostrą, że poszukam u niej w szafie małej czarnej. Mam kobaltowe szpilki, więc będzie fajny kontrast. Przymiarki będą dopiero w piatek, więc siostra stwierdziła, że może lepiej będzie sprawdzić co mam u siebie, żeby nie okazało się, że nie mam w czym iść.

Wczoraj włożyłam szpilki i zaczęłam przymiarkę.

Pierwsza sukienka biała z kieszeniami, kupiona ekstra na święta. Miałam ją na sobie dwa razy i szok. W biuście odstaje, na ramionach za dużo, wyglądam jak w worku...

Druga czerwona, kupiłam ją w lutym bo była promocja, jeszcze jej na sobie nie miałam. Dopasowna po całości, marszczenia na brzuchu dajace efekt wyszczuplanie, niby fajnie, ale w ramionach odstaje AAAAAA!!!!

Trzecia granatowa... Ubrałam i zdjęłam... Kolejny worek...

Na serio zaczęłam panikować... Z jednej strony super, chudne, wszyscy to widzą, chwalą, a z drugiej moje sukienki pójdą w inne ręce ;)

Wreszcie wyciągnęłam sukienkę w kolorze beige ze złotą nitką, zapinaną z przodu na zamek... w czerwcu była bardzo opięta. Na ślubie kuzynki siedziałam w kościele na wdechu i marzyłam żeby się jak najszybciej przebrać...
Zapięłam zamek... oddycham normalnie, biust nie jest spłaszczony... ufff jest a1ternatywa, tylko szpilki czarne do tego najwyżej będą...


Dzisiaj było ważenie 88,50 kg :)
Niedziela, 5 czerwca 2016 | 19:15:15 Zachciało się babie szafy
Udało mi się kupić w jednym z popularnych sklepów z meblami wysoką szafę na przedpokój. Wcześniej za szafę "robiła" otwarta garderoba, poziomy drążek na dwóch pionowych drążkach a na dole kółka. wszystko się kurzyło, a czasami wyglądało jak wielki totalny bałagan.. oprócz kurtek na wieszakach, szaliki, parasolki...
Znalazłam promocję, zamówiłam dowóz, brat miał przyjechać pomóc wnieść i złożyć.
Ponadto w tygoniu z innym popularnym sklepie była promocja bez Vat, więc dokupiłam do mebli w pokoju komodę. Premia w pracy była, więc można było poszaleć.

W piątek przyjechała komoda. Przytargałam wszystko do góry sama i zaczęłam składanie... zmęczona, zła i upocona powiedziałam dość po dwóch godzinach... złożyłam tylko ramę i jedną szufladę, ale było późno więc zostawiałam na rano resztę...

W sobotę przy pomocy płaskiego śrubokręta i tłuczka do mięsa, bo przecież nie mam nic... tata zazwyczaj wszystko robi, więc narzędzi innych nie posiadam... złożyłam komodę, która ma dwie szafki i 4 szufladu... szczęśliwa i dumna z siebie...

Brat się spóźniał bo wylądował na Sorze z powodu zapalenia oka a tu telefon że jest na dole szafa...

Zabrałam dziewczynki, żeby trzymały drzwi, wtargałam sama 3 z czterech paczek do windy... czwartej nie dałam rady.... 220 wysokości i ponad 43 kg to zdecydowanie za dużo dla mnie... na szczęscie miły sąsiad mi pomógł...

Brat przyjachał po godzinie (5 godzin czekał na przyjęcie przez lekarza) i zaczęliśmy składać... długo nam zeszło, ale efekt końcowy cieszy... dzisiaj po tej siłowni wszystko mnie boli, kręgosłup, kolana, nawet 4.litery... mam kilka siniaków na rękach i nogach, zadrapania jak po survivalu :)

Nie miałam siły jeździć na rowerze przez weekend, ale jutro mam nadzieję że znów zacznę...
Piątek, 3 czerwca 2016 | 08:39:01 Dzień 52
Wczoraj znów wsiadłam na rower, wiem że na razie te moje km dla niektórych to nic, ale ja jestem dumna z siebie bo wczoraj ok. 7 przejechałam, do tego rozłożyłam matę na podłodze i zrobiłam kilka różnych ćwiczeń na brzuch, nogi i tyłek...
Zaczął się PMS... szukam czekolady... dzisiaj zakupy, więc muszę uważać żeby nie nakupić słodyczy za dużo dla dziewczyn bo będzie kusić ;)
Czwartek, 2 czerwca 2016 | 13:07:03 Zmiana zdjęcia profilowego
Kobieta zmienną jest :) zmieniłam zdjęcie profilowe... tak wyglądam obecnie... po kliknięciu na foto jestem cała ja :)
Czwartek, 2 czerwca 2016 | 08:34:48 Dzień 51
Dziękuję za wczorajsze wsparcie i ustawienie do pionu :)

Czasami mam takie dni, że jak mówił Pawlak w filmie "Tylko siądź i płacz"... :)

Dzisiaj jest lepiej, jest Moc i uśmiech od rana

Pani Ania zaleca ważenie się raz w tygodniu, to będzie strasznie trudne ;)

Co do zwiększenia aktywności... bardzo bym chciała więcej, a jak mówią chcieć to móc...
Wczoraj na rowerze 5 km przejechane... :)

Miłego dnia, pozdrawiam Czytających
Środa, 1 czerwca 2016 | 08:47:25 Spada mi motywacja...
Dzisiaj kolejne ważenie myślę, "wczoraj tyle spadło sprawdźmy jak to wygląda dzisiaj"... I na wadze 89... what?! @#$#@#$ (tu niecenzuralne słowa padły)... Normalnie załamka, jaki ten mój organizm jest niereformowalny...

Czuję się ostatnio ociężała i mam problemy z przemianą... chyba zakupię siemię lniane, bo mimo dostarczonego błonnika potrzeba dodatkowej "miotły" do oczyszczenia się od środka... albo zwyczajnie znów zacznę pić kawę, która reguluje mi to co szwankuje ;)

Patrzę na moją siostrę, która chudnie 2,5 kg na tydzień a ja czasami przez tydzień nic i się dołuję... Wrrr nie lubię siebie takiej...

Widzę większą aktywność na blogach co mnie mega cieszy, zawsze raźniej się odchudzać z grupą wsparcia :)

Pozdrawiam :)
Poniedziałek, 30 maja 2016 | 08:50:21 Dzień 48 waga znów spada
Zważyłam się jak zawsze rano... i jakie to było miłe zobaczyć spadającą wagę o cały kilogram :)

Niektóre bluzki zaczynają być bardzo luźne, a wcześniej były opięte i eksponowały wystajacy brzuszek, "wałeczki" na plecach się zmniejszają, nogi coraz smuklejsze :)

Najlepsze jest to że jeszcze dwa lata temu ważyłam mniej niż dzisiaj i nie cieszył mnie taki wygląd. Mimo aerobiku na który wtedy miałam więcej czasu nie odnotowywałam znaczących spadków wagi. Prawda jest taka że jadłam normalnie i nikt mnie nie uświadomił, żeby połączyć wysiłek z dietą a przede wszystkim pić więcej wody w ciągu dnia...
Jak mówią człowiek uczy się całe życie :)
Niedziela, 29 maja 2016 | 21:13:08 Dzień 47
Kolejny długi weekend za nami...

Dieta u rodziców trudna w wykonaniu, a to za sprawą txtów typu "Ty znów jesz?"... Szkoda, że osoby które patrzą na osoby na diecie widzą liczbę posiłków, a nie widzą ile to kcal i że wciągając przed chwilą boczek, kiełbę i udko z grilla zagryzane chlebem, zjedli zdecydowanie więcej niż łosoś i porcja surówki i podwieczorek plus kolacja razem liczone...

Miłe komplementy ze strony kuzynki i cioci rekompensują takie uwagi :)

Poszaleliśmy z bratem w sobotę grając w badmintona... śmiechu było co nie miara...

Efekt wagowy sprawdzę rano... zawsze się tak ważę :) :) :)
Czwartek, 26 maja 2016 | 17:02:14 Dzień 44
Mimo dużego oporu wyciągnęłam moje dziewczynki na procesję z okazji dzisiejszego święta, spacer dwugodzinny myślę, że przyczyni się dla zdrowia i cielesnego i duchowego :)

Dzisiaj zupa krem z selera, pierwsza myśl bleee jak to może smakować... i nie miałam racji... czasami warto spróbować czegoś nowego :)

Olkas motywuje mnie do ćwiczeń - dziękuję... laprtop szwankuje ale może ruszy mi dzisiaj GYM BREAK... swoją drogą czy Ci trenerzy nie robią teraz jakiejś akcji z sokami Marwit?

Pozdrawiam Czytających
Wtorek, 24 maja 2016 | 08:18:21 Wreszcie mam baterię...
No to mam baterię, wczoraj specjalnie dotarłam do domu inną trasą... weszłam na wagę i jestem zdołowana, właśnie tak zdołowana... waga stoi w miejscu... Gdzie popełniłam błąd? Podejrzewam, że za bardzo modyfikuje moje posiłki i nie są one wystarczająco zbilansowane... Siostra wczoraj zrobiła mi opeer że tak zmieniam ciągle, bo skoro w diecie jest tak a nie inaczej to mam tak jeść, nawet jak tydzień od tygodnia nie będzie się różnił... usłucham... kurczaki kto by pomyślał, że będę słuchać młodszej siostry :)

Miłego dnia Drodzy Czytajacy :)
Poniedziałek, 23 maja 2016 | 09:00:59 Dzień 40
Weekend minął niepostrzeżenie, pogoda rozpieszczała więc prawie połowę czasu spędziłam z dziećmi na powietrzu. Cudownie jest posiedzieć na zielonej trawie i poczytać książkę, czy usiąść na ławce w parku i posłuchać śpiewu ptaków. Korzystam z uroków wiosny, chociaż temperatura już letnia i łapię witaminkę D :)

Spódnice, które były opięte coraz luźniejsze, sukienki można ubrać bez "modelujących dodatków" i nie wygląda się źle :) a w szpilkach wreszcie nie jest ciężko chodzić... Jednak większa waga dość przeszkadzała w noszeniu obcasów. Nadal do pracy biegam w balerinkach bo szybciej po krzywych chodnikach się przemieszczać bez szpilek, ale w pracy mogę sobie pozwolić na 10 cm więcej :)

Waga nadal bez baterii, złości mnie to coraz bardziej ;)

Pozdrawiam Czytających
Piątek, 20 maja 2016 | 08:17:46 Dzień 37
Już chyba wiem po czym tak się źle czuje, mój "wspomagacz" prawdopodobnie tak na mnie działa... Dzisiaj nie wzięłam porannej porcji i zobaczymy jak będzie na wieczór... Chyba że to znów moje "kochane" nerki dają o sobie znać tak niepozornie, zmęczeniem i nudnościami, bo ostatnio też się tak zaczęło, oby nie...

Baterie do wagi nadal niekupione, nie mam po drodze do domu jakiegoś sklepu z takimi akcesoriami... a jestem ciekawa czy waga drgnęła, czy stoi, a może wzrosła tfu tfu tfu oby nie :)

Pozdrawiam Czytających :)
Środa, 18 maja 2016 | 08:32:56 Dzień 35
Brakuje mi energii. Nie wiem z czego to wynika. Czy z przepracowania czy ogólnie taki stan organizmu. @ się kończy więc może za chwilę wrócę do siebie.

Kupiłam wspomagacz w odchudzaniu. Get Slim Morning Noble Health. Jestem bardzo ostrożna w stosunku do takich preparatów, ale że robiłam inne zakupy, a to było w promocji, stwierdziłam że przetestuje. Zielona kawa, zielona herbata, chrom, witaminy z grupy B, ekstrakt papryki. Dobrze znane mi "wspomagacze", które są w większości takich preparatów. Łykam już kilka dni więc jak skończę opakowanie będę w stanie stwierdzić, czy spalam szybciej niż na samej diecie. Na razie włączyło mi się wieczorne szafko-szukanie wrrrr.
Sobota, 14 maja 2016 | 18:15:51 Dzień 31 zamiana 9 na 8 :)
Dzisiaj zważyłam się u siosty, jakaż była moja radość. Wynik 89,50. YEAH

Więc od dzisiaj z przodu na wadze już 8 :)
Piątek, 13 maja 2016 | 08:23:48 Dzień 30 - Pierwszy miesiąc za mną
Dzisiaj jestem 30 dzień na diecie. Czas na małe podsumowanie.
Zmieniłam dietę dwa razy.
Rozpoczęłam od taniej i 4 posiłków, ale powtarzalność posiłków mnie demotywowała więc wybrałam dietę zbilansowaną. Ta mimo, iż super smaczna, jest wymagająca dla mojego budżetu. Ostatecznie dieta wygodna z gotowaniem co drugi dzień, rybami, owocami i całą masą przepysznych produktów.

Samopoczucie lepsze, ciągle słyszę komplementy bo utrata kg jest widoczna, więc i motywacja nadal jest :)

I najważniejsze. Rozpoczęłam z wagą 97 kg (mam 182 cm wzrostu), a teraz jest to niecałe 91 kg. To 6 kg w miesiąc przy bardzo małej aktywności i małej ilości snu mimo wszystko.

Cieszę się, że postanowiłam zadbać o swój wygląd i zdrowie :)

Pozdrawiam Czytających
Środa, 11 maja 2016 | 08:00:46 I love Dietmap
Wczoraj kolejny raz zmieniłam dietę, ale głownie ze względu na ilość posiłków. Wcześniej miałam ustalone 4 co w dni wolne było zdecydowanie niekorzyste, ponieważ chodziło za mną szukanie po szafkach itp.
I kolejny raz zachwyca mnie Dietmap i możliwości generowania diety, rozpatrzyłam kilka wariantów na 5 posiłków i zrezygnowałam z diety zbilansowanej ze względu na koszt tej diety, różnorodność produktów powodowała, że mam w lodówce różne zaczęte produkty, które nie wiem kiedy znów zużyję... szkoda mi wyrzucać, więc przestawiałam dietę pod zawartość lodówki, ale i tak trochę zostało.

Ostatecznie jestem na diecie wygodnej z 5 posiłkami... mam nadzieję, że mi się nie odwidzi...

Aaaaa i w wadze wyczerpała się bateria... nim kupię nową liczę na znaczny spadek wagi :)

Pozdrawiam czytających
Wtorek, 10 maja 2016 | 10:54:10 Dzień 28 - waga ani drgnie
I znów zastój, wiem wiem nie ważyć się codziennie, demotywujące to trochę że waga stoi w miejscu, za chwilę znów @ więc woda się zgromadzi i będę przeżywać skok do góry... eh hormony :)
Piątek, 6 maja 2016 | 08:41:30 Dzień 24 - prawie kilogram w dół
Już się bałam, że zmiana diety wpłynęła na spadki wagi, przez kilka dni był totalny zastój, ale dzisiaj kolejne 900 gram w dół ufff, jak tak dalej będzie w przyszłym tygodniu zamienię 9 na 8 z przodu przy wadze :)

Bilan jest niezły :) byle do przodu

Wczoraj usłyszałam, że promiennie wyglądam, że to nowa Katarzyna itp.

Fajne uczucie... oczywiście gdzieś tam z tyłu głowy jest świadomość, że mogę nie wytrwać, że wrócę do starych nawyków, ale odsuwam te myśli jak najdalej...
Czwartek, 5 maja 2016 | 08:45:53 Dzień 23
Mały spadek wagi a jak szalenie cieszy :) dzisiaj 300 gram w dół, po zastoju spadek.

Koleżanki w pracy widzą, że schudłam mimo iż oglądają mnie codziennie, a mama niby nie zauważyła różnicy, dzięx mamuś za takie budujące wsparcie.

W tym tygodniu codziennie mam inny obiad, więc każdego wieczoru gotowanie, na szczęście posiłki robi się szybko co mnie bardzo cieszy...

Mam problem ze znalezieniem niektórych składników, zazwyczaj zakupy robię w Lidlu, a tam nie ma wędzonego pstrąga... Muszę wymienić rybkę lub poszukać...

Pozdrawiam czytających :)

Środa, 4 maja 2016 | 09:12:16 Dzień 22
Waga spada bardzo powoli...

W sumie po 3 tygodniach jest 5 kg w dół. Wynik bardzo fajny, ale zawsze mogłoby być więcej :)

Czuję się lepiej, są dni że energia mnie rozpiera, a czasami jestem wykończona maksymalnie... podjadanie za mną już nie chodzi, mimo iż wieczorne gotowanie rozbudza zmysły, tym bardziej że ostatni posiłek był po 17...

Poniedziałek, 2 maja 2016 | 09:26:33 Majówka
Zaczął się sezon grillowy, wszędzie pachnie pieczonym mięsem i kiełbasą... wczoraj byłam z dziećmi w zoo, dzielnie omijałam wszystkie budki z lodami mimo iż dziewczynki ciągle "kup loda kup loda"...

Wypiłam z uśmiechem swój koktajl kiwi-bananowy, który był mega pyszny a który schłodziłam lodem żeby był dłużej zimny

Niestety spóźniłam się z obiadem i już nie zjadłam kolacji... Jeszcze nie wiem jak zaplanowować jedzenie w terenie...

Dzisiaj od rana wielkie gotowanie jadę do rodziców, więc obiad na dziś i jutro w pojemnikach już naszykowany, mama planuje grill, na szczęście dziś mam dorsza, którego zamarynowałam i wrzucę na ruszt rybkę MNIAM

To jest właśnie plus nowej diety, są ryby, które uwielbiam
Czwartek, 28 kwietnia 2016 | 08:27:49 Dzień 16 - zmiana diety
Wczoraj siadłam z laptopem na kolanach i stwierdziłam czas na zmianę diety... 3 raz mam jeść leczo, znów krem z pomidorów a za chwilę z brokułów?! o nie... nie mam czasu na codzienne przeklikiwanie menu żeby sobie urozmaicić dietę, posiłki w diecie "taniej" były bardzo smaczne, ale jak przeglądałam jadłospis, mało zróżnicowane...
zmieniłam na dietę "zbilansowaną"... może to chwilowy zachwyt nie wiem, na razie bardziej mi się podobają propozycje posiłków... kolorowo nie monotonnie

Szkoda tylko, że kontroler wagi się wyzerował...
Środa, 27 kwietnia 2016 | 09:08:44 Dzień 15
Przygotowanie do śniadania i jego spożywanie jest łatwiejsze... to ciekawe jak można szybko przyzwyczaić się do zmian... pracę organizuję tak żeby na spokojnie zjeść obiad w 15 minut ile wynosi przerwa... dzieci jedzą obiad po szkole a ja kolację... później woda jeżeli jeszcze chodzi po głowie jedzenie...

Jest łatwiej nie jeść między posiłkami, ale nadal wiele pokus
Wtorek, 26 kwietnia 2016 | 09:01:42 Dzień 14
Wczoraj odwiedziła mnie moja przyjaciółka, z którą widzę się regularnie i zauważyła efekt mojego odchudzania... Mówi, że widać na twarzy że schudłam no i moja oponka jest mniejsza :) a spadek narazie niewielki bo tylko 4 kg :)
No i powiedziała, żebym nie stawała na wadze codziennei bo będę zdemotywowna, więc za jej radą dzisiaj nie wyciągnęłam wagi... nie będę się stresować niepotrzebnie :)

Pozdrawiam czytających :)
Poniedziałek, 25 kwietnia 2016 | 08:42:06 Dzień 13... waga stoi - motywacja spada
Jak w temacie... waga od kilku dni stoi albo waha się raz w dół raz w górę o 200-300 gram... strasznie to demotywujące...

Chyba potrzebuję jakieoś "kopa" na zachęte... Tego się bałam, że przy zastoju w wynikach będzie mi cieżej...
Piątek, 22 kwietnia 2016 | 08:06:14 Dzień 10...
Wróciła energia... zapał i uśmiech :) bye bye @

Wczoraj wskoczyłam na rowerek stacjonarny przejechałam lekko 5 km, gdyby nie fura prasowania pojeździłabym jeszcze... znów czuję że mogę wszystko, że mi się chce, że wiem po co jestem na diecie...

Gotowanie znów jest przyjemne, pachnąca pysznie babka piaskowa wcale nie kusi

Waga na razie bez zmian...
Czwartek, 21 kwietnia 2016 | 08:33:57 Dzień dziewiąty
Dzisiaj waga znów zaczyna spadać... ufff
Samopoczucie wraca do normalności... niestety za 4 tygodnie pewnie będzie powtórka z rozrywki... waga będzie skakać i nastroje również
Środa, 20 kwietnia 2016 | 08:20:07 Dzień 8 - waga w górę?!
Wstałam rano ociężała... myślę coś jest nie tak... stanęłam na wadzę a tu kg w górę... no tak wina @, która przecież trwa... nie dość że zatrzymuje wodę to jeszcze czuję się koszmarnie... eh taki urok bycia kobietą...
Wtorek, 19 kwietnia 2016 | 08:43:15 Dzień siódmy... kolejny spadek wagi
Dzisiaj czuję się fatalnie, ale to z racji @... myślałam, że będę miała zastój wagi lub nawet wzrost, a tu dzisiaj 1,5 kg mniej na wadze... Radość niesamowita...

Zauważyłam ponadto, że lepiej się czuję tzn. mniej nwerwoa jestem, mniej zmęczona, mam więcej energii i częściej się uśmiecham...

Czy widać po ubraniach że schudłam usłyszałam dzisiaj pytanie, tak coś widać... bluzki są mie opięte, spódnica dopiero niedawno kupiona trochę luźniejsza :)
Poniedziałek, 18 kwietnia 2016 | 09:50:16 Dzień szósty
Po wydłużonym weekendzie pora wrócić do pracy i rzeczywistości :)

Wczoraj spóźniłam się z obiadem, ponieważ zabrałam moje dziewczynki do kina i ominęłam kolację bo byłam pełna... mam nadzieję że nie wpłynie to na mój wynik wagowy negatywnie...

Nastrój ciągle dobry i oby tak było nadal...

Czuję się luźniej w ubraniach i wygodniej mi się siedzi w pracy... podświadomość pewnie działa dodatkowo, ale ważne że działa :)
Niedziela, 17 kwietnia 2016 | 09:12:34 "życzliwy" na horyzoncie
Dzisiaj znów super nastrój... i pół kilograma mniej na wadze... nagimnastykowałam się wczoraj przy sprzątaniu może i to daje efekt...

Wczoraj mój znajomy stwierdził, że założyłam sobie zbyt ambitny cel w odchudzaniu... stwierdził, że powinnam przynajmniej o połowę zmniejszyć mój końcowy wynik bo jest mało realny do realizacji. stwierdziłam dzięki za wiarę we mnie... On jednak mówi, że to dla mojego dobra i że wierzy we mnie ale nie chce żebym potrakotowała jako porażkę jeżeli nie osiągnę tak wygórowanego celu.. poza tym stwierdził, że efekt jojo na bank mnie dopadnie i będę wyglądać gorzej niż obecnie...
Uwielbiam takich realistów...

Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie zaczęła tak myśleć jak on.. ale po naszym spotkaniu przemyslałam naszą rozmowę i stwierdziłam, że nie ma racji... głównie zależy mi na nabyciu dobrych nawyków żywieniowych, a nie spektakularnej sylwetki modelki... nigdy nie byłam filigranową małą kobietką... jestem bardzo wysoka i zawsze był ze mnie "kawał baby"...

Miłej niedzieli...
Sobota, 16 kwietnia 2016 | 09:28:50 Dzień czwarty... waga spada
Wstałam rano i poczułam się szczuplejsza w talii hahaha czy to możliwe? poszłam się z ważyć i widzę kolejny kg mniej... Czy to możliwe? Znów sprawdziłam kilka razy, ale waga pokazywała nadal ten sam wynik... jakby to powiedziała moja młodsza córka "Ale czad"...

Czuję się super, dzisiaj śniadanie o innej porze bo dzień weekendowy więc można pospać dłużej... za chwilę wciągnę się w wir pracy więc nie poczuję kiedy czas ucieka i będzie drugie śniadanie... Czy Wy też odliczacie czas do następnego posiłku? mam nadzieję że tak będzie tylko na początku...

Wczoraj sama siebie wodziłam na pokuszenie.. upiekłam ciasteczka dla dziewczynek... było dużo lukru i kolorowe posypki... jestem z siebie dumna nie ugryzłam nawet kawałka mimo iż uwielbiam :)

Miłej soboty :)
Piątek, 15 kwietnia 2016 | 10:07:07 Dzień trzeci - mały sukces
Dzisiaj trzeci dzień mojej diety i stwierdziłam, a co tam wskoczę na wagę... i przeżyłam szok mam 1 kg mniej... sprawdzałam kilka razy... wielka radość z małego kroku do nowego JA :)

Zaczyna mi się PMS, zawsze szukałam po szafkach w tym czasi słodyczy i czekolady... na razie nie mam zachcianek, ale weekend praktycznie już mam i za chwilę mnóstwo pokus dookoła...

Trzymajcie kciuki :)
Czwartek, 14 kwietnia 2016 | 10:02:57 Dzień drugi...
Za oknem pada deszcz, ale ja siedzę uśmiechnięta... Entuzjazm na wysokim poziomie... Wreszcie mam wagę, okazało się że wczoraj zjadłam za mało warzyw na obiad :) a mimo to czułam się pełna...

Dzisiaj zjadłam pyszny omlet na śniadanie... dieta może być pyszna...

Wczoraj o 12 miałam mały kryzys... ssanie mi się włączyło i odliczałam minuty do obiadu... Przestawiam metabolizm i nawyki to i żołądek świruje... Piję wodę... butelka naprzeciwko mnie mi o tym przypomina...

Najgorszy pierwszy tydzień mówią... 1/7 za mną hahaha
Środa, 13 kwietnia 2016 | 08:16:59 Czas start
Dzień pierwszy pełen entuzjazmu... szykowanie posiłków zostawiłam na rano i całkiem sprawnie mi to poszło... przy śniadaniu wielki problem jak ja zjem te dwie kanapki a później jeszcze mandarynkę, nie jadałam śniadania przed pracą od wielu lat, czasami jakieś małe kęsy po tym co zostało dzieciom... dałam radę... czuję się pełna ale rozpiera mnie szczęście... pochwaliłam się dziewczynom w pracy trzymają kciuki, siostra obiecała dostarczyć wagę do produktów, otaczam się ludźmi którzy mnie wspierają w tej nowej drodze...

Wtorek, 12 kwietnia 2016 | 13:22:15 Zaczynamy...
Postanowiłam schudnąć nie raz, kolejny raz zaczynam... zmotywowana wynikami siostry, której spadek wagi jest ogromny, zabieram moje 4 litery na dietę...
oprócz utraty wagi muszę zmienić swoje nawyki żywieniowe, więc może to jest metoda... kto wie...

Będzie mi bardzo trudno wiem to już na starcie... liczę na wsparcie bliskich...